Po wprowadzeniu do wyścigów 330 GTO konstruktorzy zorientowali się, że dla lepszej kontroli większego, cięższego i mocniejszego silnika standardowa rama 250 GTO nie stanowi optimum. Ferrari nadal chciał startować tą konstrukcją w klasie eksperymentalnej GT, dlatego cała rama musiała pozostać w bliskiej relacji z Tipo 539 z 250 GTO, która przecież nadal "udawała" czteroletni już szkielet 250 SWB.
Cały zabieg sprowadził się do wydłużenia rozstawu osi o równe 100 mm do 2,5 metra. Powstała rama została oznaczona typem 574 i wspierała tą samą czterolitrową jednostkę, która znalazła się w 330 GTO i 330 TRI/LM. Było to więc Tipo 163/566 o pojemności 3967 centymetrów sześciennych, ułożonych w konfiguracji V12 o kącie rozwidlenia 60 stopni z jednym wałkiem rozrządu. Zmodyfikowanie głowic pozwoliło na umieszczenie sześciu gaźników Webera 42 DCN, dzięki czemu moc w czasie wyścigów była bardzo bliska 400 KM. Tylko s/n 4619 SA, używany wyłącznie w celach treningowych, miał trzy gaźniki.

s/n 4453 SA na wyścigu Bridgehampton 500 z Davidem Gurneyem za kierownicą
15 września 1963
330 LMB zasługuje na szczególne zainteresowanie ze względu na bardzo ciekawy projekt nadwozia. Po słynnej rewolcie z 1961 roku, kiedy autorytatywny Enzo Ferrari wyzbył się prawie całej zbuntowanej przeciwko niemu załogi, wyrzucił także Giottio Bizzarriniego, uzdolnionego aerodynamika i projektanta 250 GTO. Projekt nadwozia dla wydłużonej wersji Il Commendatore musiał więc powierzyć komuś innemu i wybrał twórcę poprzedniej wyścigowej berlinetty. 250 SWB narysował Pininfarina i choć nie specjalizował się aż tak w zaklinaniu pędzącego powietrza, udało mu się stworzyć jeszcze bardziej wydajną powłokę dla podwozia. W końcu 330 LMB to pierwszy w historii Circuit de la Sarthe samochód, któremu udało się przekroczyć nań barierę 300 km/h! Zachował najlepsze elementy 250 GTO - jak np. bardzo udany przedni pas, ale nawet i trochę je ulepszył (czyli rozpłaszczył). Sylwetka boczna także sprawia wrażenie bardziej przysadzistej, a to za sprawą długiego tylnego zwisu zakończonego aerodynamicznym ogonem jak i bocznych szyb, żywcem wyjętych z równoległego projektu Pininfariny dla Ferrariego - drogowego granturismo 250 GT Lusso. Z tego samego samochodu zdaje się być przejęty pas tylni jak i pomniejsze rozwiązania za słupkiem B. Nowy projekt został przeniesiony też na jednego z 250 GTO - s/n 4713 GT.

s/n 4453 SA przed startem do Le Mans w 1963
Co zrozumiałe, z luksusowego modelu nie przejęto jednak wnętrza - pozbawione jakichkolwiek zbędnych dodatków i równomiernie pokryte czarnym lakierem pochłaniającym odbijające się światło, wyposażone było w typowe elementy wyścigowych Ferrari lat 60.: kubełkowe fotele, nie osłoniętą niczym czterobiegową przekładnię oraz drewnianą kierownicę Nardi.
W sumie wyprodukowano cztery egzemplarze, naturalnie różniące się od siebie nieznacznie, np. skrzynią biegów czy spojlerami. 330 LMB miał swoją premierę w kwietniu 1963 roku na Autodromo di Monza, gdzie nowy model został pokazany prasie razem z odpowiednikiem w klasie prototypów - 250 P. Zakończenie wszystkich prac na wiosnę pozwoliło Scuderii na wyjazd do Le Mans w jednym z najsilniejszych składów, jakie przydarzyły się włoskiemu zespołowi w tym prestiżowym wyścigu. Na starcie stanęły trzy nowe 250 P wśród prototypów, trzy 330 LMB w klasie eksperymentalnych GT, cztery sprawdzone 250 GTO przeznaczone do GT i zwycięzca sprzed roku - 330 TRI/LM. Auta z czarnym koniem na masce zajęły wszystkie sześć pierwszych lokat.

s/n 4725 SA przed startem w jednej z historycznych imprez w latach 90.