Długo oczekiwany F430 GTC pojawił się w końcu w na torach na początku 2006 roku – pierwsze oficjalne testy miały miejsce na francuskim Paul Ricard, a ostateczna wersja wystartowała w marcu w 12-godzinnym wyścigu w Sebring.
Zagorzali fani marki dostali się do szpiegowskich zdjęć z toru Monza już w październiku 2005 roku i uchwycony tam bolid sprawiał wrażenie bardzo szybkiego. Agresywnie poprowadzone wloty powietrza efektywnie chłodzą karbonowo-ceramiczne tarcze hamulców, a nie mniej śmiałe spojlery zapewniają optymalny przepływ powietrza, polepszający właściwości aerodynamiczne i zapewniający większą sztywność całej konstrukcji. Całe nadwozie wykonano z mieszanek karbonowo-kevlarowo-nomexowych.

4-litrowy silnik nie ma praktycznie nic wspólnego z drogowym odpowiednikiem - mniejsza pojemność, jeden zawór mniej i wtrysk sterowany systemem Magnetti Marelli, za to większy stopień sprężania. Większość układów, jak np. kierowniczy pochodzą z F430 Challenge, a aluminiowe zawieszenie przejęto praktycznie bez zmian z drogowego modelu. Ze względu na lepsze jakościowo materiały możliwy był spadek wagi o kolejne 125 kg, co dało regulaminowe 1100 kg.
Po umiarkowanie udanej karierze 575 GTC, przygotowanej przez należącego do Fiata N-Technology, przy konstrukcji zawodniczego F430 Ferrari powróciło do zaufanego współpracownika – padwiańskiej firmy Michelotti, która w przeszłości przygotowywała już wiele wspaniałych bolidów z cavallino na masce, jak choćby F40 LM. Podobnie jak oni, F430 GTC ma dużą szansę stać się dominatorem klasy GT2 na torach całego świata, przerywając tym samym niezłomną passę Porsche.
