Mogłoby się zdawać, że 365 GTB/4 było już projektowane z myślą o wyścigach – świadczyłaby o tym choćby nazwa ‘Daytona’ – upamiętniająca zapełnienie przez P4 podium w 1967. Jednak Ferrari tak naprawdę wcale o tym nie myślał – firma była całkowicie skoncetrowana na Formule 1 i programie 512 M (klasa prototypów). Jednak 365 GTB/4, jako zdecydowanie najszybszy samochód drogowy był znakomitym materiałem na dobry homologowany samochód torowy. Do ‘utorowienia’, na początku jednego egzemplarza, nakłonił Ferrari Luigi Chinetti, główny importer Ferrari na Amerykę Północą i szef NART.
Przygotowania oparte na egzemplarzu 12547 zaczęły się na początku 1969 roku z myślą o Le Mans, ale jako że drogowy model nie przekroczył wtedy jeszcze spodziewanego progu sprzedanych 500 egzemplarzy, które homologowałyby go do Grupy 4, trzeba go było przystosować do wymogów Grupy 5, co oznaczało o wiele skromniejszy zakres ulepszeń.
Na dobrą sprawę, ścigający się na torach samochód wyglądał właściwie tak samo co standardowe 365 GTB/4. W pełni aluminiowe nadwozie miało delikatnie szersze tylne nadkola, wyczynowy korek wlewu paliwa i dużą boczną rurę wydechową, która sprawiała że wygląd 12547 był trochę bardziej niecodzienny.
Zmiany mechaniczne były równie śladowe – ograniczyły się do trochę większych gaźników i efektywniejszego systemu doprowadzania powietrza do cylindrów. Wnętrze wyłożono pochłaniającą światło tapicerką, klatkę bezpieczeństwa wstawił już we Włoszech Scaglietti, podobnie jak system gaśniczy. Absolutnie żaden z elementów mat tłumiących nie przetrwał, podobnie jak klimatyzacja.
Bolid zadebiutował na Le Mans w 1969, niestety został rozbity już podczas rozgrzewki. Następny sezon był niewiele bardziej udany – z dwóch planowanych imprez (Daytona i Sebring) pierwszej nie ukończył, do drugiej nawet nie stawał. Mimo wszystko można było zauważyć bardzo duży potencjał bolidu i jeszcze przed wymuszeniem kilku ekip na Ferrari zbudowania całej serii torowych Dayton, Chinetti zamówił dwa kolejne bliźniacze delikatnie poprawione modele drogowe, które startowały już z nieco większymi sukcesami.