612 Scaglietti, mimo iż zaprezentowany w 2004 był pierwszym całkowicie nowym samochodem marki w nowym tysiącleciu (nie licząc Enzo, ale jego zaczęto projektować już praktycznie zaraz po zakończeniu produkcji F50) i tak miał być postrzegany – jako coś zupełnie nowego i świeżego. Najłatwiej rzucającą się w oczy cechą jest stworzony przez Kena Okuyamę nowy styl, zrywający z poprzednimi modelami. Teraz nawiązują do niego F430 i 599 GTB.
Scaglietti jest kolejnym ze stosunkowo długiej linii berlinett 2+2, które na tle klasycznych coupe były zawsze luksusowe i cywilizowane. Prawie każda z pierwszych serii marki miała swoją wersję 2+2 - począwszy od 166 poprzez 212, 250 GT, 330 GT, i 365, która zapoczątkowała całkowicie samodzielne już 400 i 412, skończywszy na 465. To właśnie w tych modelach po raz pierwszy zaoferowano automatyczną skrzynię biegów, co doprowadziło do swego rodzaju paradoksu – w modelu 412 tylko co trzeci model opuścił fabrykę z ręczną skrzynią.
Nowemu gran turismo nazwę nadał sam Luca di Montezemolo, obecny prezes firmy – nazwał go po dobrym przyjacielu i partnerze biznesowym Enzo Ferrariego – Sergio Scagliettim. Nie bez powodu – to on był odpowiedzialny za budowę wielu przełomowych nadwozi marki, takich jak właśnie to. Taką samą nazwę zyskała też ostatnia seria modelu 456, zapowiadajac niejako nowy model. 612 określa natomiast typ silnika – 6 litrów (dokładnie 5,748 ccm) w 12 cylindrach.

Przed następcą wysoko cenionego 456 postawiono trudne zadanie, bowiem trudno było po raz kolejny otrzymać równie zgrabne auto w tak eleganckim i ponadczasowym nadwoziu. Czy to się udało – pozostaje kwestią gustu. Silnie i smukłe zarazem linie z emocjonującymi przetłoczeniami i klasycznymi dla GT proporcjami nie wszystkim przypadają do gustu. Uwagę zwracają głębokie boczne wtłoczenia za przednimi kołami, inspirowane tymi w 375MM zamówionym przez Rosseliniego dla Ingrid Bergman. Nie można jednak zaprzeczyć, że jedyny czteromiejscowy Ferrari dalej pozostaje tym najbardziej wysmakowanym i cywilizowanym.
Nadwozie osadzono na niezaprzeczalnie mocnej stronie 612-tki – i to dosłownie. Scaglietti jest pierwszym dwunastocylindrowym Ferrari z ramą nośną i nadwoziem wykonanym w całości z aluminium. Pozwoliła na spadek masy poszycia o 60kg, wzmacniając przy tym jego sztywność o całe 60%, będąc o około 40% lżejszym od konkurencji. Poza takimi zaletami jak lepsze trzymanie się auta na zakrętach zastosowane materiały miały też w tym przypadku wpływ na lepsze wytłumienie wnętrza.

Dla polepszenia osiągów zmieniono zresztą wszystkie założenia konstrukcyjne auta – znajdujący się za przednią osią silnik V12 jest teraz jeszcze bliżej środka a sprzęgło i skrzynia biegów znajdują się za kabiną pasażerską. Dzięki temu środek ciężkości jest możliwie najbardziej pośrodku i najniżej. Osiągnięto też całkiem przyzwoity wynik rozłożenia masy pomiędzy osiami – na przednią przypada 46% ciężaru.
W przeciwieństwie do pozostałych Ferrari, ten oprócz tego, że ma przewozić pasażerów szybko, musi to jeszcze robić z gracją. To zadanie powierzono silnikowi V12 o pojemności 5,75 litra o kącie rozwidlenia 65 stopni – brzmi znajomo? Tak, jest to po prostu zmodyfikowana jednostka napędowa znana już z 575M Maranello. Tutaj przeszła dodatkowe ulepszenia, które były możliwe po dokładnej analizie dynamiki paliwa w przewodach a także wzmocnionych kolektorach dolotowych. Pozwoliło to na osiągnięcie imponujących 540 koni przy 7,250 obr/min (o 30KM więcej w porównaniu do Maranello). Do dyspozycji kierowcy pozostaje sześciostopniowa ręczna skrzynia biegów lub sekwencyjna z opcją pełnej automatyki, znana teraz jako F1A.
To, co najważniejsze jednak w tym samochodzie to wnętrze. W przeciwieństwie do konkurentów, to jest autentyczne 2+2 - tylne miejsca nie są ‘dla dzieci’ lub za karę – można tam poczuć się jak w prawdziwej limuzynie. O komfort dba też klimatyzacja regulowana oddzielnie dla każdego pasażera, wysokogatunkowy sprzęt audio firmy Bose i skórzano-aluminiowa tapicerka która oczywiście może być dopasowana indywidualnie do gustów każdego klienta. Praktyczności dopełnia duży jak na tę klasę bagażnik, mieszczący 240 litrów - to tyle co np. w Oplu Corsa, który u nas nierzadko pełni rolę auta rodzinnego.

612 Scaglietti to kolejny model, tworzący legendę marki – i klienci niewątpliwie to doceniają.