Novitec i ich projekt Rosso to jedna z niewielu ofert ulepszania Ferrari, a do tego tych najbardziej ekstremalnych modeli. Po Enzo i 599 GTB, tuner ze Stetten jako pierwszy podjął się modyfikacji 430 Scuderii.
Zacznijmy od zmian pod maską. W zeszłym roku Novitec zaprezentował pakiet, który podnosił moc F430 do 707KM. Tym razem także zaczęto od montażu dwóch turbosprężarek o maksymalnym ciśnieniu doładowania 0.48 bara. Oprócz tego tuner dodał osiem nowych, bardziej wydajnych wtryskiwaczy paliwa i sportowe filtry powietrza. Aby zapewnić odpowiednie chłodzenie, Novitec od nowa zaprojektował system chłodzenia, który obniża temperaturę wody i oleju. Dodatkowo osobne chłodzenie ma każda z turbosprężarek i intercooler. Całość została zgrana za pośrednictwem przeprogramowanej elektroniki silnika. Właściciel, który zechce wydać 47 000 euro na tą przeróbkę, będzie miał do dyspozycji 717KM (o 207KM więcej niż w standardzie i o 10KM więcej niż w najmocniejszej odmianie F430). Razem z mocą wzrósł także moment obrotowy z 470Nm do 722Nm przy 6,250 obr./min.

Diametralnej poprawie uległy osiągi samochodu: przyspieszenie do 100km/h zajmuje zaledwie 3,5 s, a prędkość maksymalna oscyluje w granicach 348km/h. Czas przyspieszania do 200km/h też może zrobić wrażenie. Novitec 430 Scuderia katapultuje pasażerów do tej prędkości w 10,1 s, a to już rewir Bugatti Veyron'a! Przy takiej mocy nie dziwi, że Novitec musiał przeprogramować elektronikę silnika, została jej bowiem powierzona niełatwa misja: przeniesienie tej całej mocy na asfalt. Mają jej w tym pomagać nowe opony. Obuto w nie dwuczęściowe felgi NF3 - 19-calowe z przodu, z tyłu o cal większe. Całość pomalowana jest na czarno, a krawędź pod kolor nadwozia.
Novitec Rosso oferuje także modyfikację zawieszenia, która ułatwi życie kierowcy podczas jazdy na co dzień. Za pomocą specjalnego systemu hydraulicznego, za naciśnięciem przycisku, można unieść przód o 40mm, co ułatwi przejazd przez "śpiącego policjanta" lub zaparkowanie w podziemnym garażu. Po powtórnym naciśnięciu guzika lub gdy samochód przekroczy prędkość 80km/h, przód wraca do standardowej pozycji.

Oprócz nowych kół w nadwoziu zmieniono dwa szczegóły: jak we wszystkich Ferrari, przyciemniono klosze bocznych kierunkowskazów i tylnych świateł. Zmiany we wnętrzu ograniczyły się do wydłużenia manetek do zmiany biegów, wykonanych z włókna węglowego i zamontowania nowej kierownicy, po części zbudowanej z włókna węglowego ze spłaszczoną dolną częścią.
A teraz o cenach. Zestaw czterech kół, czyli nowe opony i alufelgi to koszt 8 200 euro, przeróbki silnika - 47 000 euro. Same dwie manetki, nieco dłuższe od standardowych, kosztują 950 euro. Cały pakiet w naszym samochodzie to wydatek rzędu 70 000 euro.
Tekst: Maciej Nowak
