Gemballa jest znanym tunerem Porsche, obecnym na rynku od ponad 20 lat. Firma ta zawsze budowała samochody w oparciu o stwierdzenie "mocy nigdy za wiele". Z warsztatów firmy z Leonberg wyjeżdżały 800-konne, a nawet mocniejsze potwory. Jednak w historii firmy jeden projekt stanowczo odciął się od reszty, w dodatku nawet nie jest to Porsche, tylko Ferrari.
Uwe Gemballa postanowił bowiem ulepszyć Testarossę. Przy czym miał być to samochód, do codziennej jazdy. Zrezygnowano więc z montażu ogromnych turbosprężarek - nie zmieniono nawet nic w silniku. Pakiet obejmował jedynie przeróbki w nadwoziu, wnętrzu i zawieszeniu. W przeciwieństwie do obecnych samochodów poddawanych tuningowi, poszczególne części były montowane w ten sam sposób co fabryczne. Dzięki temu nie było potrzeby przeprowadzania skomplikowanych testów zderzeniowych, a w razie wypadku wystarczyło odkręcić kilka śrub i zamontować nową część. W pakiecie tuningowym znajdziemy: nowy przedni zderzak, błotniki, panele drzwiowe (z większymi wlotami powietrza, pozbawionymi charakterystycznych żeber) oraz spoiler. Oprócz tego na zamówienie firma oferowała felgi BBS, o rozmiarze 12,5 cala. Oczywiście zmiany te nie zostały zaakceptowane przez firmę Ferrari, dlatego też wszystkie znaczki z logiem Ferrari zostały usunięte. Na ich miejsce wstawiono okrągłe logo z literą "G".

Firma Gemballa sprzedała trzy pakiety, dwa czerwone i jeden żółty, który został zamontowany do Testarossy s/n 69087, a samochód ten jeździ obecnie po ulicach Nowego Jorku.
Tekst: Maciej Nowak