Uwe Gemballa znany był do tej pory głównie z ekstensywnych modyfikacji Porsche, choć w przeszłości parał się także tuningiem Mercedesa i Ferrari (zobacz Testarossę w jego wykonaniu). Niemiec postanowił nadrobić zaległości i popuścił wodze fantazji nad koronnym projektem Maranello ostatniej dekady.
Niektórzy fani marki uznają to na pewno za świętokradztwo, niemniej patrząc na Gemballę MIG-U1 zupełnie obiektywnie, może ona robić wrażenie. Nie można się oprzeć wrażeniu, że jest to projekt na arabską modłę, i jest to absolutna racja - samochód powstał na zlecenie rodzinnego interesu Ilyas & Mustafa Galadari Group z Dubaju, która zajmuje się szeregiem działalności związanych z branżą motoryzacyjną. Pojazd miał być ich show carem na ostatnim Dubai Motor Show, ale z powodu opóźnień projekt został ukończony dopiero po nim. Niemniej, nie ominął go błysk fleszy - to wszakże najdalej zmodyfikowane Enzo w historii, przewyższające pod tym względem nawet Edo XX Evolution.

Naturalnie, najistotniejszym elementem w tuningowych potyczkach jest wygląd nadwozia. Jak przystało na najwyższej klasy tunera, Gemballa zapewnia, że ten widowiskowy efekt powstał nie wyłącznie z pobudek estetycznych, ale ma też sens aerodynamiczny. Producent zapewnia całkowite przeprojektowanie przepływu powietrza wokół nowego nadwozia, wykonanego w całości z karbonu.
Zaczynając od podstaw trzeba przedstawić zestaw ospojlerowania znajdujący się przy samym podłożu: listwa z przodu ma zapewniać dodatkowe 35 kilogramów docisku przedniej osi, boczne generują lepszy przepływ powietrza pod autem aż do powiększonego tylnego dyfuzora. Całkowicie nowe tylne skrzydło w stylu F50 z ruchomą środkową częścią ma zapewniać dodatkowe 85 kg na tylnej osi przy wysokich prędkościach. Wiele uwagi przywiązano do efektywnego chłodzenia hamulców i podkręconego silnika. Nowe wloty powietrza pojawiły się w każdym możliwym miejscu: na masce, błotnikach, nawet na dachu. Także obszar wokół tylnych świateł i rur wydechowych skonstruowany jest w ten sposób, aby zapewniał wentylację. Nowy pakiet stylistyczny zakrywa szerzej rozstawione koła - o 8 centymetrów na przedniej osi i o 11 na tylniej. Pod przepastnymi błotnikami kryją się felgi firmy Advanced Structural Alloys o nazwie Gemballa GTR Racing. Specjalny stop i znane tylko producentowi techniki sprawiły, że w porównaniu do standardowego Enzo udało się ściąć 16 kg masy nieresorowanej z każdego koła. Na nie zostały nałożone opony w rozmiarze 265/35 z przodu i 335/30 z tyłu.

Koła wspierają się na nowym, elektrohydraulicznym zawieszeniu z możliwością regulacji prześwitu. Z pomocą jednego przełącznika można podnieść zarówno przednią, jak i tylnią oś o 45 milimetrów, ułatwiając sobie wjazd do podziemnego parkingu bądź na podjazd. Ich konstrukcja ma być lepsza od oryginalnej zarówno pod względem oferowanej przyczepności, jak i komfortu. Dalszą część teatralnego regulowania zapewnia przednie skrzydło, które opuszcza się przy osiągnięciu prędkości 120 km/h dla lepszego docisku.
Rozbudowany system wentylacji, który zdradza już projekt nadwozia, potrzebny jest m. in. dla radzenia sobie z wysiloną jednostką napędową F140B. Choć początkowe założenia były o wiele bardziej ambitne, ostatecznie osiągnięto i tak niezłe 700 KM. Mimo to, widać tu oczywistą przewagę inżynierów z Maranello, którzy dowiedli jej przy opracowaniu jednostki do FXXa - dobitnie to pokazuje, że żaden tuner nie może się równać z fabrycznymi inżynierami najwyższej klasy. W przypadku Gemballi klienci muszą zadowolić się przeprogramowaną jednostką sterującą i wyczynowym układem wydechowym, zakończonym czterema końcówkami o projekcie z termicznymi osłonkami, typowymi dla jego topowych produktów. Po raz pierwszy ułożono je jednak pionowo - czyżby inspiracja Californią?

Wnętrze zdradza prawdziwy charakter samochodu - to tak naprawdę nie auto do wyczynowego sportu, ale wóz na pokaz dla bogaczy z Zatoki Perskiej, z którego można korzystać także codziennie. W garażu będzie stał między złotym SLR od Mansory a Edo Murcielago. Dlatego też kokpit wyłożono nową, skórzano-zamszową tapicerką z nieodłącznymi wstawkami z karbonu i pokaźną tabliczką znamionową. Na konsoli środkowej wygospodarowano miejsce dla 7,5-calowego ciekłokrystalicznego, dotykowego ekranu, który podłączony jest do systemu multimedialnego obejmującego nawigację, odtwarzacz DVD i podłączenie iPoda. Warto zaznaczyć, że Ferrari Enzo nie miało jak dotychczas żadnego odtwarzacza muzyki, dlatego też pod przednią maską zamontowano 950-wattowy wzmacniacz podłączony do głośników o wysokiej częstotliwości wbudowanych w deskę rozdzielczą, 165-milimetrowych głośników zamontowanych w drzwiach i subwoofera zamieszczonego między fotelami.
Jak do tej pory istnieje tylko prezentowany tu model, ale Gemballa zapowiedziała chęć zbudowania całej serii złożonej z 25 unikalnych egzemplarzy. Biorąc pod uwagę, że udało się im już sprzedać 19 sztuk daleko zmodyfikowanej Carrery GT pod nazwą Mirage, możemy przypuszczać, że nie jest to ostatni MIG-U1. Na pewno projekt ten przysporzy sobie wielu wrogów, ale jedno trzeba przyznać - Ferrari Enzo to naprawdę wielka konstrukcja, skoro jest w stanie wywoływać tyle emocji już ósmy rok po swoim debiucie.