Pierwszym tunerem, który podjął się tuningu najnowszego modelu drogowego Ferrari - California - okazał się znany niemiecki warsztat Edo Competition.
Znane ze swojego bulwarowego charakteru coupe-cabrio otrzymało pakiet utrzymany w tej konwencji - jest więc bardziej ekskluzywnie niż wyczynowo. Z zewnątrz najwięcej uwagi przykuwają nowe felgi - tuner przygotował kilka wzorów w rozmiarach 20 i 21 cali. Istnieje też możliwość obniżenia zawieszenia oraz dodatkowego utwardzenia, współpracującego z trójstopniową regulacją tłumienia oferowaną już w standardzie przez Ferrari.
Edo jak zawsze oferuje zwiększenie mocy - poprawiał mechanikę już w Maserati MC12, Lamborghini Murcielago i Ferrari FXX, California więc nie stanowiła dla niego specjalnego wyzwania. Sama rekalibracja standardowego ECU podnosi zarówno moc jak i moment obrotowy do wartości 500, co stanowi wzrost KM o 40 i Nm o 15. Taką poprawę ma podkreślić nowy system wydechowy z regulowaną głośnością wydechu i zaawansowanym katalizatorem. Jak zapewnia tuner, modyfikacje te są zauważalne nawet przy codziennej jazdy, do której przecież California została stworzona. Zdają się przeczyć temu liczby - przyspieszenie i prędkość maksymalna polepszyły się w stosunku do standardowych danych właściwie niezauważalnie - 100 km/h osiągane jest w 3,9 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 315 km/h.