Na sezon roku 1999 Scuderia Ferrari przygotowała model nazwany F399, sięgając tym samym do dawnej tradycji oznaczania modelu na podstawie pojemności silnika i roku startu - identyczny system zastosowano pół wieku wcześniej w modelach 553 i 555 Supersqualo.

F399 nie był modelem rewolucyjnym, a bardzo dobrą ewolucją poprzednika - F300. Zastosowano podobne konstrukcyjnie wydechy kończące się u góry, trzecią parę amortyzatorów z przodu kontrolującą przechyły oraz elektrycznie kontrolowane wspomaganie układu kierowniczego. Nowe natomiast było tylne zawieszenie oraz silnik Tipo 048: lżejszy i nieznacznie mocniejszy od poprzednika. Dalsze żyłowanie silnika było możliwe dzięki wybitnie trwałej konstrukcji - jednostka ta odznaczała się wysoką wytrzymałością. Naturalnie, wiele pracy jak zawsze mieli specjaliści od aerodynamiki, dalej naginając granicę pomiędzy dociskiem a oporami powietrza. Ważną zmianą było przejście na opony firmy Bridgestone, z których Scuderia korzysta do tej pory.
Bolid ten przyczynił się do zdobycia pierwszego aż od szesnastu lat tytułu mistrza świata konstruktorów, zapowiadając przyszłą dominację Scuderii na wiele lat. W roku 1999 punkty dla zespołu zdobywali Michael Schumacher, Eddzie Irvine oraz... Mika Salo. Fiński kierowca zastąpił Schumiego na sześć wyścigów, kiedy ten kurował swoją złamaną nogę w wypadku na torze Silverstone. Niemiec, po wygraniu trzeciego i czwartego wyścigu sezonu, opuścił rundy od ósmej do czternastej, wracając na dwa ostatnie wyścigi. Umożliwiło to walkę o mistrzostwo Eddiemu Irvine'owi - Irlandczyk był na dobrej drodze do tytułu po zwycięstwach w Australii, Austrii, Niemczech i Malezji, ale po raz kolejny wyścig w Japonii rozwinął się na korzyść Mikkiego Hakkinena. Ferrari straciło tam tytuł mistrza kierowców trzeci raz z rzędu.
