Yoshiyuki Hayashi jest renomowanym kolekcjonerem samochodów, posiadającym kilkanaście automobili, które mają ogromną wartość historyczną - włączając w to kilka egzemplarzy Ferrari - 166MM, 250 Californię, dwie Daytony czy też Enzo. W duchu kupowania ekskluzywnych samochodów w latach 50. i 60., Yoshiyuki Hayashi zwrócił się do Carrozzerii Zagato z prośbą o stworzenie nadwozia dla jego 575M Maranello, nawiązującego stylem do sławnej berlinetty 250 GT Zagato.
Kiedy firma zadeklarowała się spełnić prośbę, powiadomiła fabrykę Ferrari o projekcie, który stał się wymarzoną okazją dla uczczenia pięćdziesiątej rocznicy stworzenia modelu. Po kilku miesiącach pracy udało się zbudować karoserię, nawiązującą do 250 GTZ na podwoziu 575M Maranello. Podobnie jak protoplasta, 575 GTZ posiada nadwozie w całości wykonane z aluminium.

Pierwszy egzemplarz ze swoim właścicielem
Samochód został zaprezentowany szerszej publiczności podczas konkursu elegancji Villa d'Este nad jeziorem Como-Cernobbio we Włoszech. Entuzjaści wyjątkowego designu mogli podziwiać niepowtarzalne linie przez dwa dni: 22-23 kwietnia 2006r. Bazą dla stworzenia tego unikalnego egzemplarza było standardowe 575M Maranello F1 o numerze seryjnym 127394 i montażowym 44689. Pojazd ten zjechał z taśmy produkcyjnej w 2002r. w specyfikacji amerykańskiej. Karoseria została pokryta lakierem Argento Nürburgring, a wnętrze wykończono niebieską skórą. Zanim trafił do Japońskiego kolekcjonera, dwukrotnie został wystawiony na sprzedaż. Po raz pierwszy w lutym 2003r. przez Ferrari Beverly Hills, a następnie znalazł się w garażu Silicon Valley Auto Group. Obecnie jest to 15 podwozie Ferrari, wyposażone w karoserię z zakładów Zagato. Pierwszym samochodem była, pochodząca z 1950r. berlinetta 166 MM Panoramica Speciale. Fantastyczne 575 GTZ Hayashiego zostało pokryte dwubarwnym lakierem. Stanowi to bardzo wyraźne nawiązanie do berlinetty 250 GTZ. Dach został pokryty srebrnym lakierem, a pozostałe części ukończono w kolorze szarym. Kolor wnętrza widnieje w katalogu barw Ferrari jako cuoio, a deska rozdzielcza została obszyta ciemnobrązową skórą.

Komputerowa wizja przedprodukcyjna
Każda linia wyróżniająca ten egzemplarz spośród innych została przemyślana i stanowi hołd dla wszystkich pozostałych samochodów, stworzonych przez Zagato. Najbardziej narzucającą się cechą jest dach z dwoma wypukłościami, kiedyś nieodłączny element każdej maszyny wyścigowej, bardzo podobny do zastosowanego cztery lata wcześniej w zaprojektowanej przez studio specjalnej wersji Astona Martina DB7. Historyczne uzasadnienie ma też owalny grill i ostro nakreślone błotniki. Bardziej wnikliwi obserwatorzy zauważą przednie światła z 612 Scaglietti, których klosze zostały wykorzystane także z tyłu (odwrócone do góry nogami).
Firma ubrała zaawansowaną technologię w wyjątkowe szaty, które są ukłonem dla tradycji budowania samochodów sportowych. Patrząc na ten model dostrzegamy syntezę prestiżu i osiągów, elegancji i sportowego ducha, która charakteryzuje każdy wartościowy egzemplarz na rynku samochodów luksusowych w obecnych czasach. 250 GTZ wygrała wiele wyścigów i konkursów elegancji, a fani i eksperci zgadzają się, że należy do grona najpiękniejszych samochodów na świecie. W przypadku jego duchowego następcy kombinacja funkcjonalnego designu i ponadprzeciętnych osiągów sprawi, że ten egzemplarz stanie się jednym z najbardziej pożądanych samochodów na świecie.

Komputerowa wizja przedprodukcyjna
Pierwotnie firma zakładała zbudowanie wyłącznie jednego egzemplarza. Ostatecznie produkcja stanęła na sześciu sztukach, w tym dwóch dla pomysłodawcy projektu (kolejny egzemplarz został ukończony w kolorze czarnym). Obecna wartość każdego z nich wynosi około 3 miliony dolarów. Poszczególne samochody nieznacznie się od siebie różnią, co ułatwia ich rozpoznanie - pierwsze dwa egzemplarze, wyprodukowane z myślą o Hayashim, mają linię okien bocznych stykającą się z oknem tylnym, szare pokrywy tylnych świateł oraz dodatkowe wloty powietrza przed przednimi błotnikami, podczas gdy u pozostałych linia okien jest zaokrąglona, klosze są czerwone, a wloty przed kołami nie występują. Więcej informacji w rejestrze.
Wpływ projektu dało się zauważyć w zaprezentowanym rok później na stoisku projektanta podczas targów genewskich Diatto OttoVu.
Tekst: Maciej Nowak