Historia 12-cylindrowych kabrioletów Ferrari jest bardzo długa. Pierwszy samochód jaki kiedykolwiek opuścił zakłady Ferrari, 125 Peiretti, był barchettą. 166 MM był pierwszym Ferrari jaki wygrał w Le Mans, a 250 GT Spyder California i 365 GTS/4 (znany lepiej jako Daytona) zdobyły popularność wśród wybrzeży Europy i USA.
Zaprezentowana w 2000 roku Pininfarina Rossa spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem, tym milsza była więc niespodzianka, że ta sama firma planuje jeszcze w tym samym roku wypuszczenie limitowanej serii otwartych Maranello.

Nieznacznie tylko wzmocniona rama oznaczała wagę praktycznie niezmienioną w porównaniu do zamkniętej wersji; brak dachu spowodował jednak spadek prędkości maksymalnej do 300 km/h i nieznacznie pogorszył właściwości trakcyjne.
Odcięcie dachu oznaczało przemodelowanie całego tyłu auta – smukła, minimalistyczna pokrywa w połączeniu z niżej umiejscowioną górną krawędzią przedniej szyby i obciągniętymi skórą pałąkami dają optyczny efekt niskiego i aerodynamicznego nadwozia. Ręcznie otwierany dach nie był natomiast zbyt udaną technologicznie konstrukcją i Pininfarina zalecała używania go tylko w sytuacjach awaryjnych i do tego przy małych prędkościach. Ciekawą alternatywę stanowił (nieoryginalny) hardtop z plastiku.

Zdjęcia: Fumacher
448 egzemplarzy sprzedanych wcześniej wybranym stałym klientom marki podnosiły ekskluzywność modelu, dlatego wiele z nich została dopasowana do potrzeb kierowcy bardziej niż oferując tylko jeden z 16 kolorów nadwozia i 12 barw skóry tapicerki – najciekawszy z nich to niewątpliwie #123652, należący do Jeana Todta, obecnego dyrektora Scuderia Ferrari. Wykończony w Argento Nurburgring 550 Barchetta Speciale miał przednie światła i wnętrze z dopiero mającego się pojawić 575M, na fotelach wygrawerowano też słynne ‘MS’ Micheala Schumachera.