Pierwsze odmiany GT drogowych Ferrari pojawiały się już w latach 50., wychodząc naprzeciw zapotrzebowaniu klientów, którzy chcieli modyfikować swoje maszyny do potrzeb wyścigów. W 1993 wyścigi klasy turystycznej zostały wywrócone do góry nogami, kiedy Grupę C wycofano na rzecz nowej klasy GT1. Powstałe specjalnie pod nią McLaren F1 GTR czy Porsche 911 GT1 zostawiły stare Ferrari F40 GTE bez szans.
Do prac nad nowym samochodem przyłączył się Michelotto, który wcześniej współpracował przy tworzeniu F40 GT i 333SP. Za bazę wzięto F50, który był wyprodukowany już w wymaganej przez regulamin liczbie 200 sztuk. |  |
W porównaniu z pierwszą, i tak bardzo nowoczesną jednostką V12 4,7l (Tipo F130A), dodatkowy tuning pozwolił na osiągnięcie 750KM przy 10,500 obr/min. Silna jednostka w połączeniu z bardzo lekką konstrukcją (F50 schudło aż o 414 kg, do tylko 907kg) pozwalało na przyspieszanie do 100 km/h w poniżej 3 sekundy i osiąganie prędkości rzędu 376 km/h! Do zapanowania nad tą mocą potrzebne były karbonowe hamulce przejęte wprost z Formuły 1 oraz w pełni regulowalne amortyzatory Koni, opierające się na 20-calowych kołach Speedline. Nowa była też skrzynia biegów jak i sprzęgło, co zapewniało szybszą zmianę biegów.

Nadwozie przeszło niewielkie zmiany zwiększające jego funkcjonalność – nieliczne poprawki aerodynamiczne objęły przedni spojler i większe, tylne skrzydło. Ekstrawagancką, przezroczystą pokrywę z pleksiglasu zastąpiono opływową i pokrytą lakierem, dodatkowe chłodzenie zapewniał wlot na masce z przodu i drugi na dachu.
Ale dokładnie w czasie zakończenia prac nad F50 GT seria BPR, w której miał startować uległa drastycznym zmianom przekształcając ją w znaną nam do dziś FIA GT. Po raz pierwszy uwzględniono teamy fabryczne, przez co małobudżetowe prywatne zespoły nie miały szans z ogromnymi koncernami ze sztabem ludzi. Pokrzyżowało to też plany Ferrari, które nie planowało aż takich wydatków jak Porsche czy Mercedes, koncentrując swoje wydatki wokół Formuły 1. Nie znaczyło to wcale, że GT był wolny – testy na Fiorano wykazały, że jest szybszy od 333SP.
Ostateczną decyzją po zbudowaniu pierwszego egzemplarza Ferrari ogłosiło, że jest to zarazem ostatnie F50 GT. Później doprodukowano jeszcze dwa dla prywatnych odbiorców z zastrzeżeniem, że nie będą ich wykorzystywać w jakichkolwiek wyścigach. Wszystkie trzy egzemplarze znajdują się obecnie w rękach prywatnych kolekcjonerów z USA; wyprodukowane trzy dodatkowe ramy zostały wkrótce zniszczone. Trzeci egzemplarz kupiony w 2000 za 1,3 miliona dolarów daje wyobrażenie o obecnej wartości modelu.
