Rygorystyczne normy Euro, określające ilość wydzielanego dwutlenku węgla, spędzają sen z powiek producentom. Istnieje obecnie kilka sposobów na ograniczenie wydzielania szkodliwych substancji. Pierwszy z nich to znany napęd hybrydowy - przydatny, gdy samochód jest eksploatowany na co dzień. Istnieje jednak problem z utylizacją akumulatorów a fabryka, która je przetwarza, wydziela do atmosfery niewyobrażalne ilości spalin. Drugie rozwiązanie to silniki napędzane wodorem - w tym przypadku problemem jest utworzenie sieci stacji i opracowanie odpowiednich silników, co wiąże się z ogromnymi kosztami. Wychodzi więc na to, że najlepsze obecnie rozwiązanie to biopaliwa.
Ferrari nie jest pierwszym producentem supersportowych samochodów, który zdecydował się na stworzenie ekologicznego samochodu, wykorzystując właśnie taką taktykę - pierwszy był Koenigsegg. Firma pochodząca ze Szwecji zbudowała specjalną wersję o nazwie CCXR. Samo przystosowanie standardowego CCXa do napędu wykorzystującego biopaliwa spowodowało wzrost mocy o 215 KM! Nic dziwnego, że Ferrari poszło w ślady szwedzkiego producenta.
Na debiut wybrano salon samochodowy w Detroit - to właśnie w Ameryce najbardziej rośnie zainteresowanie alternatywnymi źródłami energii. Salon został otwarty 13 stycznia 2008 r. a sześć dni później Ferrari zaskoczyło wszystkich tym pokazując ekologiczną wersję swojego najpopularniejszego modelu. Niewinnie wyglądające F430 Spider wyróżniało się jedynie zieloną grafiką z napisami bio fuel. Prawdziwa rewolucja zaszła pod maską. W czerwcu 2007 r. podczas obchodów 60-lecia firma ogłosiła rozpoczęcie programu rozwojowego, w ramach którego samochód ten jest pierwszym etapem prac. Jednostka ta jest napędzana biopaliwem E85 (czyli mieszanką, której 85% stanowi etanol). Podczas tworzenia tego samochodu Ferrari czerpało doświadczenie ze... sportu motorowego. Dziwne? Niekoniecznie, otóż w F1 wymaga się, aby mieszanka napędowa zawierała 5,75% bioskładników. W serii FIA GT i American Le Mans Series startuje F430 GT2, którego mieszanka zawiera 10% etanolu. Jeżeli nie chcemy, aby silnik stracił moc i aby nie ustępował miejsca pod względem osiągów zwykłemu "benzyniakowi", biopaliwa wydają się najlepszym wyborem. Oprócz ograniczenia emisji spalin o 3/4 podnoszą też moc. E85 ma zdolność schładzania komór spalania i zawiera bardzo dużą liczbę oktanów (wysokoenergetycznych składników paliwa), co prowadzi do wzrostu mocy. W porównaniu do zwykłego F430, moc wzrosła o 10 KM (do okrągłych 500 KM), a moment obrotowy podniósł się o 19 Nm. Jednocześnie emisja CO2 spadła o 5%. Największe zmiany zaszły w systemie podawania paliwa oraz w komputerze sterującym pracą jednostki. Co ciekawe, w porównaniu do standardowego silnika, nie zaszły żadne inne techniczne zmiany niż wyżej wymienione.
F430 Spider Biofuel zapewne nie szybko trafi do klientów. Ferrari pokazało jednak, że ekologia wcale nie oznacza rezygnacji z mocy. Jak na razie model ten pozostanie tylko prototypem, ale już wkrótce niektóre z rozwiązań zastosowanych w tym modelu trafią do samochodów seryjnych. Bądź co bądź, Stany Zjednoczone są najważniejszym rynkiem pod względem sprzedaży, a to właśnie w tym kraju jest największe zainteresowanie alternatywnymi źródłami energii.
Tekst: Maciej Nowak