Pomimo ogromnego sukcesu medialnego, jaki odniósł F50, Ferrari przez cały czas oczekiwało konstrukcji lepszej, przede wszystkim szybszej. Nieoficjalnie mówi się, że jednym z powodów, dla którego powstał Ferrarri Enzo, a nie, planowany dopiero na 5 lat później F60, była chęć pokonania McLarena F1. Scuderia, dla której image w formule 1 jest najważniejszy, nie mogła sobie pozwolić na to, by ich konkurent z toru oferował szybszy i lepszy technologicznie samochód.
Nakładem 20 milinów euro i wielu lat projektów, okrytych kryptonimem FX, powstał prototypowy F140. Nazwa pochodziła od zgodnego z nomenklaturą wewnętrzną marki oznaczenia silnika. Aby stworzyć nowy supersamochód, Ferrari znów sięgnęło do rozwiązań technologicznych z F1. Silnik, podobnie jak zawieszenie przyszłego Enzo Ferrari opracowano na bazie mistrzowskiego F399. Oznaczało to wycofanie się z konfiguracji 5-zaworowej stosowanej w F50, na rzecz 4-zaworowej.
Jedną z najciekawszych nowości była podwójna rama nośna. Pierwsza, główna, stworzona z przestrzennej siatki karbonowej o strukturze plastra miodu została wypełniona pianką aluminiową, tworzy niezwykle sztywną a przy tym bardzo lekką konstrukcję. Drugą przygotowano oddzielne dla silnika, co miało przyczynić się do ograniczenia wstrząsów, hałasu i wysokiej temperatury generowanej przez centralnie umieszczoną jednostkę napędową.
F140 zaprezentowano w muzeum sztuki w Tokio, gdzie spotkał się z wielką aprobatą dziennikarzy. Szczególne uznanie zyskała sobie smukła, atletyczna sylwetka będąca przykładem świetnego wykorzystania przepływającego powietrza przy wentylacji układów i docisku samochodu. Model w bardzo mało zmienionej formie (zewnętrzne karbonowe panele i listwy pomalowano w kolorze nadwozia) został zaprezentowany jako wersja produkcyjna na targach samochodowych w Paryżu. Tam też oficjalnie F140 został nazwany ‘Enzo’.