Coś w tym jest, że modele drogowe, wprowadzane tylko po to, by spełnić wymogi regulaminowe wyścigów, okazywały się najwspanialszymi i niezapomnianymi konstrukcjami. Tak było z BMW M1, Lancią Stratos, jak i Ferrari 250 GTO. W 20 lat po prezentacji homologacyjnej 250-tki zaprezentowano drugie Ferrari noszące oznaczenie ‘GTO’ – model 288.

Na początku lat 80. wprowadzona została nowa seria wyścigów – grupa B. Pomimo ściśle rajdowej formy, możliwość zastosowania silników o dużej mocy dała pole do popisu firmom związanym z torami asfaltowymi. Ferrari zaangażował się w realizację tego projektu i zaplanował zbudowanie 220 sztuk przeznaczonych na drogi. Wiązało się to z wymogiem wyprodukowania 200 egzemplarzy homologacyjnych, by auto mogło wystartować w rajdach. Z tego powodu powrócono do legendarnego oznaczenia ‘GTO’ – O oznacza tutaj omologatio, czyli homologacja. Na trasy wyścigów zbudowanych zostało 5 aut (patrz: GTO Evoluzione) o jeszcze bardziej doładowanym V8 o mocy zwiększonej do prawie 600KM, jednak żadne z nich nie pojawiło się na odcinkach specjalnych. W 1987 roku grupa B została zawieszona, po uznaniu jej za zbyt niebezpieczną – przez kilka lat jej istnienia odebrała kilku wspaniałych kierowców rajdowych i kilkunastu kibiców.

Nadwozie 288 GTO stanowiło rozwinięcie dobrze znanej sylwetki modelu 308 (dawcą był dokładnie 308 GTB QV), nadano jej jednak znacznie bardziej muskularny i agresywny kształt. Co ciekawe, żadna z części zastosowanych w opisywanym modelu nie została zapożyczona z 308; nadwozie wykonano z włókna szklanego z domieszką nomexu i kevlaru (materiały stosowane wtedy w Formule 1), a technicznie są to zupełnie dwa różne modele. Zastosowane materiały obniżyły masę auta o 115 kg, dzięki czemu osiągnięto bardzo dobry wynik 1160 kg.
Do napędu posłużył silnik z 308 GTB, dla wzrostu mocy rozwiercono go nieco i dołożono dwie turbosprężarki IHI. Dało to wzrost mocy o 160KM, osiągając w sumie 400KM. Ważną zmianą było ułożenie silnika wzdłużnie, a nie, jak we wszystkich modelach z V8 do tej pory, poprzecznie. Prędkość maksymalna oscylowała w granicach 290km/h (niektóre źródła mówią nawet o ponad 300 km/h) i było to wtedy najszybsze auto, jakie kiedykolwiek wyjechało z fabryk Ferrari.

W roku 1984 stworzono cztery prototypy, z czego jeden (żółty) przetrwał do dziś. Po prezentacji modelu w Genewie w latach 1984-85 wyprodukowano w sumie 271 egzemplarzy 288 GTO. W 1986 ostatnią sztukę dostał Niki Lauda. Wszystkie samochody wyjechały z fabryki czerwone, wiadomo jednak, że jeden właściciel ze Szwajcarii przemalował go na czarno, mówi się też o dwóch białych w Meksyku. Z taką liczbą wyprodukowanych egzemplarzy pozostaje najrzadszym Ferrari ostatnich 30 lat. Ekskluzywność przyćmiewają nieco liczne repliki 288 GTO, oferowane praktycznie od wprowadzenia oryginału do produkcji aż po dzień dzisiejszy. GTO posłużył do budowy dalszych wspaniałych modeli, jak GTO Evoluzione i legendarnego F40.