Powstanie trzeciego egzemplarza 250 SWB łączy się z postacią Dr. Enrico Waxa. Pochodzący z Genui Włoch prowadził firmę Wax and Vitale SpA, importująca głównie alkohole - wśród nich szampana Moet et Chanson oraz Johnniego Walkera - ulubioną szkocką Enzo Ferrariego. Wax był dobrym znajomym konstruktora i jako jeden z najbogatszych ludzi w kraju - lojalnym klientem.

Z powstaniem modelu wiąże się ciekawa historia - kiedy Wax z Ferrarim przechodzili się po fabryce w roku 1959, przedsiębiorca oznajmił konstruktorowi, że chciałby speciale na bazie nowopowstałego 250 GT z krótkim rozstawem osi. Kiedy weszli do warsztatu działu sportowego, przed nimi stały właśnie trzy podwozia SWB. Enzo wskazał na najbliższe z nich i powiedział, że posłuży za budowę jego upragnionego auta, choć co prawda czekało już na starty w wyścigach.
Tłumaczy to wyczynowy charakter podzespołów - pod maską znajduje się 280-konny Tipo 168 D o stopniu sprężania 9,8:1 (spokrewniony z jednostkami wersji SEFAC hot rod), a w głębi błotników - wzmocnione, zawodnicze zawieszenie. W wielu miejscach zastosowano aluminium, tam gdzie można było przewiercano konstrukcję, wyzbywając się zbędnych gramów. Prezentowany egzemplarz jest także jedynym znanym 250 SWB z czerwonymi pokrywami cylindrów (odwołanie do podzespołów z Testa Rossa) i pierwszym Ferrari z wydechem SNAP.

Projekt nadwozia powierzono Bertone - choć trudno w to uwierzyć, było to dopiero drugie Ferrari z nadwoziem tej firmy (po 166 Inter). Nuccio Bertone wyznaczył do tego zadania utalentowanego i wtedy zaledwie 21-letniego pracownika jego studia - Giorgietto Giugiaro. Była to jedna z jego pierwszych zawodowych prac i powracał do jej założeń przy tworzeniu wielu następnych nadwozi. Giugiaro, który przez następne dekady miał wyznaczać trendy w światowym wzornictwie, tutaj podporządkował się preferencjom klienta. Wax miał słabość do modeli specjalnych i wszystkie opatrywał bardzo dużą ilością chromu i błyszczącej stali, czego ten model jest doskonałym przykładem. Dominującą częścią przodu jest sporych rozmiarów wlot powietrza i umieszczony nad nim znaczek Cavallino Rampante o niecodziennych rozmiarach. Maska sięgała aż bocznych burt i unosiła się pod wiatr, tak by można było bez przeszkód podziwiać cały przedział silnikowy. Za kołami przedniej osi znajdowały się sygnatury Prototype EW, odwołujące się do inicjałów właściciela. Cienkie słupki oddzielające szyby dają wrażenie aerodynamicznej lekkości. Większość paneli nadwozia zostało wykonanych ze stopów, jedynie dach i progi to stal nierdzewna. Aby podkreślić nowoczesność projektu, zamiast tradycyjnych szprych Borrani po raz pierwszy u Ferrari zastosowano felgi Campagnolo z kutego magnezu. Także wnętrze zostało w całości wykonane pod dyktando klienta - najwięcej uwagi przykuwa oryginalnie wyglądający drążek zmiany biegów. Powinno się za to skoncentrować na zegarach - warto zauważyć, że są one prawie identyczne z tymi zastosowanymi później w 250 GT Lusso. Battista "Pinin" Farina był pod wielkim wrażeniem projektu Giugiaro i łatwo dostrzec, że EW Prototype był dla niego ewidentną inspiracją przy projektowaniu Lusso.

Według materiałów firmy, silnik, skrzynia biegów i tylna oś zostały ukończone w lato 1960 roku, a data ukończenia egzemplarza przypada na 17 października 1960r. Jeszcze w tym samym roku model zdążył zostać gwiazdą 42. Targów Samochodowych w Turynie. Wax już po roku sprzedał 1739GT rodzinie Tacchinich, od której w 1974 roku nabył go kolejny Włoch - Giuseppe Medici. W 1976r. samochód zaczął swoją karierę za oceanem. Jeden z kolejnych właścicieli kompletnie odrestaurował samochód i przemalował na kolor czerwony. Do tej pory samochód był pokryty jasnozielonym lakierem, ale obydwie wersje łączył błyszczący, srebrny dach, wykonany z polerowanej stali. Po kilku latach po raz kolejny przemalowano go, tym razem na jednolity srebrny metalik. Obecnie EW Prototype należy do Lorenzo Zabrano z Monterrey, jednego z najbogatszych Meksykan, który posiada jedną z największych kolekcji Ferrari na świecie - Caballeriza. Przedsiębiorca wystawił go na kilku światowej sławy pokazach, zdobywając w 2004 drugie miejsce w klasie na Pebble Beach Concours d'Elegance i platynową nagrodę w Monterey. Pierwsze laury tego typu samochód zdobył już w 1983 roku, zdobywając w Pebble Beach tytuł "najelegantszego samochodu pokazu". Nie ma się co dziwić - unikalny egzemplarz w świetnym stanie łączy w sobie tradycję i legendę Ferrari z modernizmem projektu Giugiaro i sportową naturą podzespołów.
Współautor: Maciej Nowak
Zdjęcia: RMauctions.com