Po pięciu seriach niezwykle udanych berlinett z nadwoziem Scagliettiego, Enzo Ferrari postanowił dać szansę na wykazanie się Pininfarinie. Efektem było nowoczesne i zaawansowane nadwozie nie mające nic wspólnego z poprzednikami, które „na szybko” zostało zamontowane na starej ramie i reszcie podzespołów, tworząc swojego rodzaju „przejściówkę” (stąd nazwa Interim) łączącą nowe nadwozie ze starymi podzespołami (ramą Tipo 508 o rozstawie osi 2600 mm i silnikiem Tipo 128).

Olivier Gendebien przy s/n 1523 GT tuż przed startem Tour de France '59
Następujący rok po nim SWB dostał nowy silnik i wnętrzności, zachowując karoserię Interimu właściwie bez zmian – można go odróżnić tylko po niewielkiej dodatkowej szybce za drzwiami, która została później wyeliminowana przez krótszy rozstaw osi.
Cztery Interimy dostały silniki ostatniej serii Tour de France – T128 D, a trzy ostatnie gorącego T128 D/F z kompresją ustawioną na 9,4:1, co dało im aż 275 KM mocy. Wytężone jednostki dysponowały największą mocą w Maranello (pomijając jeszcze rzadziej spotykane ponadtrzystukonne T128 LM) czym udowodniły, że Interimy zostały zbudowane po coś więcej niż pozbycie się starych nadwozi – model ten przedłużył dominację w Tour de France, wygrywając tam w roku 1959. Za sterami zwycięskiego s/n 1523GT siedział Olivier Gendebien, ale bardziej znany wyczyn zanotował Jo Schlesser w s/n 1509 – spadł z mostu, co zostało udokumentowane na zdjęciu poniżej.

Wkrótce został na szczęście odrestaurowany i do dzisiaj aktywnie bierze udział w imprezach historycznych w oryginalnym malowaniu barw Madagaskaru (patrz: zdjęcia). Przedstawiony na trzecim zdjęciu 1465GT nie odnotował żadnego startu w oficjalnych zawodach.