W 1971, kiedy seria 250 miała już lata swojej aktywności dawno za sobą, na międzynarodowym salonie turyńskim jeszcze raz zaprezentowano Ferrari z trzylitrowym silnikiem. Kolejnym wyjątkiem był nietypowy dostawca nadwozia - w tamtych czasach zdecydowanie dominowała już Pininfarina. Jak większość produkcji Zagato, projekt został zamówiony przez któregoś z dobrych znajomych firmy - tym razem był to Luigi Chinetti, znany importer Ferrari do USA, dla którego jednostkowe produkcje to żadna nowość. To on sfinansował tę oryginalną barchettę, zbudowaną na bazie 250 California SWB, którą kupił jeszcze w 1961 roku.
Za kontrowersyjne nadwozie odpowiedzialny jest Giuseppe Mittino, główny designer Zagato od 1970 roku. Najbardziej charakterystyczną cechą były przykrywające światła siatki, mające przywoływać na myśl średniowiecznych rycerzy. Obudowana na kratowej ramie rurowej skorupa z kontrolowanymi strefami zgniotu wykonana była częściowo ze stali (drzwi, słupki, obudowa szyby), podczas gdy cały przód i tył wykonany był z aluminium.
Mimo, że często określane jako brzydkie, 250 3Z miało swoje niezaprzeczalne zalety - przede wszystkim dobre zachowanie aerodynamiczne i duża przestrzeń dla dwóch osób i bagażu. Co ważne, projekt był zgodny z surowymi normami homologacyjnymi USA. W latach 70. czyste, wyraźne linie i płaske powierzchnie stanowiły też szczyt szyku. Jak napisała Gazetta dello Sport: "stylistycznie samochód ten odpowiada kanonom Zagato, bazujących na funkcjonalności struktury przejawianych w prostych formach wolnych od designerskiej przesady".
Pod maską wylądował trzylitrowy silnik V12 projektu Colombo, spotykany w wiekszości 250-tek. Tutaj generował 250 KM przy 7500 obr./min. Razem z niską wagą - 950 kg - gwarantowało to dobre osiagi: prędkość maksymalna wynosiła 250 km/h.