Początki
Surowy i bezkompromisowy w swoim stylu jazdy, ale łagodny i sympatyczny z charakteru Szwajcar ‘Clay’ Regazzoni był ostatnim bastionem, ostatnim z ‘prawdziwych’ kierowców, który w czasach narastającego zainteresowania wzrostem bezpieczeństwa na torach, skupiał się tylko na czystym ściganiu i walką na torze. A ścigał się ostro.
‘Clay’ urodził się jako Gianclaudio Regazzoni cztery dni po rozpoczęciu II wojny światowej w szwajcarskim, włoskojęzycznym miasteczku Lugano. Jako że wychowywał się zaledwie kilka kilometrów od granicy z Włochami i wśród Włochów, w czasach późniejszej kariery był przez nich traktowany jak swój rodak i był przyczyną ich dumy w czasach tryumfów w barwach Scuderii Ferrari. Mimo wszystko, posiadając szwajcarski paszport w statystykach F1 figuruje jako Szwajcar i chyba sam też czuł więź z tym krajem, nosząc jego flagę na swoim kasku.
Zawodowo zaczął się ścigać w latach 60., od razu odnosząc duże sukcesy – spektakularnie radził sobie z konkurentami w klasach F3 i F2, ówczesnego przedsionka F1. Najpierw zakontraktowany przez De Tomaso, w 1967 został zakupiony przez włoski team Tecno. Już w sezonie następnego roku po raz pierwszy dał znać o sobie jego niezwykle ryzykowny i bezwzględny styl jazdy – podczas holenderskiej rundy pucharu F2 rozgrywanej na torze Zandvoort zderzył się z Brabhamem Chrisa Lamberta, co Anglik przypłacił życiem. Nie przeszkodziło to jednak w jego dalszej karierze – stał się regularnym zwycięzcą kolejnych wyścigów, zdobywając puchar w 1970 roku.
Kariera w Formule 1

Regazzoni w 312 B podczas GP Hiszpanii - jeden z pierwszych startów w F1
Już w tym samym sezonie okazyjnie stawał na starcie wyścigów F1. Ferrari z zakontraktowanym już Ickxem z ugruntowaną pozycją postanowiło wypróbować kogoś młodego. Po daniu jednej szansy Ignazio Giuntiemu, który GP Belgii skończył na czwartej pozycji, Scuderia postawiła na Regazzioniego, który w debiucie również skończył na czwartej pozycji (GP Holandii) a niedługo później wygrał GP Włoch, co dało mu ostatecznie aż trzecią pozycję w końcowej klasyfikacji kierowców, zaraz za Ickxem. Giunti, który w czasie całego sezonu tylko jeden wyścig skończył na punktowanej pozycji, zmarł w wypadku samochodowym w Buenos Aires w przerwie między sezonami, w wyniku czego Regazzoni był zatrudniony na start we wszystkich wyścigach roku 1971.
| W dwóch następnych latach tylko okazyjnie stawał na podium. W 1973 przeszedł do BRM, gdzie pierwszy raz miał okazję ścigać się wspólnie z Nikim Laudą. Szło im bardzo słabo (obydwaj skończyli sezon na 17. pozycji), ale i wyniki Ferrari były mizerne. Po zakończeniu sezonu Scuderia przeszła ogromną reorganizację, a nowym liderem zespołu został Luca di Montezemolo (obecny CEO Ferrari). Bez problemów namówił on Regazzioniego, by ten powrócił do poprzedniego zespołu, przy okazji zaciągając jeszcze ze sobą swojego austriackiego teammate’a. Do Scuderii powrócił jeszcze dyrektor techniczny Mauro Forghieri, i taki skład trzonu zespołu zapewnił powrót do ścisłej czołówki – razem zdobyli 15 zwycięstw, 2 tytuły mistrza konstruktorów i jeden kierowców (Lauda w 1975). |

|
Pomimo większych sukcesów Laudy, który uważany był za ważniejszego kierowcę, z dominacji korzystał też Clay, który w 1974 wygrał GP Niemiec ostatecznie zdobywając tytuł wicemistrza kierowców, kończąc trzy punkty za już wtedy bardzo skutecznym Fittipaldim. Szwajcar miał później wyznać, że bardzo liczył na zdobycie mistrzostwa – po tej porażce zaczęła się dla niego tendencja spadkowa.

Regazzoni pędzi w 312 B3 po swoje drugie zwycięstwo F1 w karierze - GP Niemiec 1974

Regazzoni z Laudą, GP Niemiec 1976 |
Sezon roku 1975 finiszował dopiero na piątej pozycji, pomimo zakończenia dwóch wyścigów na trzecim miejscu i wygraniu jednego - ponownie GP Włoch – i jeszcze jednego, ale nieliczonego w końcowej klasyfikacji (GP Szwajcarii). Gwiazda Regazzoniego definitywnie gasła – w następnym sezonie wygrał jeden wyścig – GP USA zachodniego (był to pierwszy sezon rozbicia na dwa GP USA, rozgrywane po raz pierwszy na torze Long Beach – przez ostatnie 10 lat używany był tylko Watkins Glen) i tylko cztery razy zmieścił się w punktowanej szóstce. Nic dziwnego, że na następny sezon kierownictwo postanowiło go zmienić na Carlosa Reutemanna, który mimo raczej kiepskich startów na Brabhamie wykazywał duży potencjał. |
Przez dwa następne sezony pracował dla mało znanych brytyjskich teamów niższej rangi – w 1977 był to istniejący czwarty sezon Team Ensign a w 1978 – Shadow, który swoją przygodę z F1 także zaczął w 1973. W obydwu przypadkach, co łatwe do przewdzenia, Regazzoni zapełniał raczej koniec stawki i w przeciągu dwóch lat tylko pięć razy załapał się do punktowanej szóstki.
Nadzieja powróciła wraz z rokiem 1979, kiedy Frank Williams zaoferował mu miejsce w jego bardzo konkurencyjnym bolidzie, obok Alaina Jonesa. Regazzoni odpłacił w najlepszym stylu, dając brytyjskiemu zespołowi pierwszą wygraną, do tego w jego ojczyźnie – na torze Silverstone. Prócz tego Szwajcar jeszcze dwa razy stanął na podium i w ostatecznej klasyfikacji uplasował się na piątej pozycji, ale Frank nie okazał sentymentu – ‘Clay’ raz jeszcze w przerwie zimowej został zastąpiony przez Carlosa Reutemanna, tym razem w bolidzie FW07.
| W 1980 powrócił do Ensign (który miał szansę na zdobycie ważniejszej pozycji dzięki pieniądzom spółki Unipart) szczęśliwy, że dalej może jeździć w Formule 1, mimo iż sam doskonale zdawał sobie sprawę, że najlepsze lata już dawno za nim i można pomyśleć o odejściu. Moment ten przyszedł sam w katastrofalnym charakterze – podczas czwartej rundy – GP USA zachodniego – rozpędzony bolid Regazzoniego doznał awarii hamulców (lub pedału gazu – podawane różne wersje) i na końcu prostej startowej wbił się w opuszczonego Brabhama Ricarda Zunino, koziołkując w powietrzu. Po zderzeniu z betonową ścianą zawodnik doznał poważnych schorzeń, w wyniku czego do końca życia był sparaliżowany od pasa w dół i po części przykuty do wózka inwalidzkiego – mógł stać, ale nie chodzić. Sąd Los Angeles wycenił straty spowodowane przez organizatorów wyścigu na sumę 20 milionów dolarów. |

Regazzoni z Berniem Ecclestone'em i zmarłym dwa lata później kierowcą José Carlosem Pace | |
Kariera poza F1
| Już w połowie lat 70. Regazzoni obok startów w F1 brał udział w Indianapolis 500 reprezentując McLarena. Już po wypadku paraliżującym jego dolną część ciała zdecydował się na zmierzenie się z rajdem Paryż-Dakar w pojazdach kontrolowanych w pełni ręcznie. W 1993 w podobnie przystosowanym samochodzie wziął udział w 12 hrs Sebring – chciał nawet pozyskać licencję na starty w World Sportscar Championship, ale FIA odmówiło. |  Regazzoni (na wózku) startujący w Dakarze |
Przez kilka ostatnich lat regularnie pojawiał się w roli komentatora Formuły 1 w telewizji szwajcarskiej i włoskiej. Ostatnie współzawodnictwo podjął w wieku 61-lat, jadąc specjalnie zmodyfikowanym Mercedesem w maratonie Londyn – Sydney.
Śmierć
Śmierć Regazzoniego nadeszła znienacka – 15 grudnia 2006 roku, kiedy jadąc autostradą w okolicach Parmy zderzył się Chryslerem Voyagerem czołowo z ciężarówką. Zostanie zapamiętany jako niezwykle sympatyczny i spokojny zawodnik z charakterystycznymi sumiastymi wąsami i, w ostatnich latach, oryginalnym nakryciem głowy. Według di Montezemolo ”śmierć Regazzioniego oznacza utratę heroicznego i wybitnego kierowcy wyścigowego. Będę go pamiętał nie tylko jako jednego z najlepszych moich kierowców ale i prawdziwego pasjonata Ferrari.”
|  |
