Proximus 24 Hours of Spa jest niewątpliwie jednym z najbardziej wymagających wyścigów na świecie. Belgijski tor Spa-Francorchamps (określany przez Schumachera jako "najlepszy tor na świecie" - i trudno się z nim nie zgodzić), na którym wyścig jest organizowany, stanowi morderczy test dla samochodu i kierowcy. Połączenie tak wymagającej pętli z 24-godzinnymi ramami czasowymi powinno skutecznie odstraszać, ale magia tego miejsca przyciąga masę entuzjastów każdego roku.
W czasie pierwszego startu w 1924 każde okrążenie liczyło sobie prawie 15 kilometrów, a przez lata Spa była świadkiem wielu ważnych dla historii motoryzacji wydarzeń. Już w 2007 powinna powrócić tu Formuła 1.
W serii FIA GT o której teraz mówimy, w klasie GT2 startują trzy teamy jadące Ferrari F430 GTC. W tym sezonie panują one niepodzielnie, rozdzielając tylko wygrane pomiędzy zespoły - przed wyścigiem w Belgii każdy z nich miał po jednym zwycięstwie. Tym razem najlepszy okazał się skład Salo/Aguas/Scheider teamu AF Corse. Najszybszym w klasyfikacji generalnej był Vitaphone Racing w Maserati MC12, za kierownicą którego zasiadali van de Poele, Bartels i Bertolini.