Notice: Undefined index: SERVER_PORT in /home2/rossapl1/public_html/rotator/libraries/lib-view-main.inc.php on line 231
Home  |  Modele  |  Ludzie  |  Formuła 1  |  FIA GT  |  La Ferrari  |  Forum
Racing Days 2011
Bavaria City Racing 2011
Le Mans 2011
Spa Classic 2011
Automobiles of London '09
Finali Mondiali '09
Le Mans 2009
Leggenda e Passione 3
Auto Salon du Geneve '09
Finali Mondiali '08
DSMP, CEZ-FIA Poznań 2008
Le Mans 2008
Leggenda a Passione 2
Rekord na Fuji
Magic India Discovery
Finali Mondiali '07
IAA Frankfurt '07
GT Polonia '07
Modena Trackdays '07
Rekord prędkości na wodzie
Le Mans 2007
Rekord na Silverstone
599 i 612 w Automobilismo
Shell V-power day Poznań
Tour Auto 2007
II zlot miłośników włoskiej...
Auto Salon du Geneve '07
Ferrari 60th Relay
Panamerican 20,000
Finali Mondiali '06
Paris Motor Show '06
Wystawa w CH Galeria Łódzka
Racing Days Nürburgring
FIA GT 24 Hours of Spa
Tour of China
Ferrari & Maserati Russia Run
Ferrari Racing Days 2-4.09.2011

Ferrari Racing Days to cykliczna impreza organizowana przez Corse Clienti, podczas której na jednym torze możemy podziwiać zmagania amatorów i profesjonalistów w ramach takich serii jak: Ferrari Challenge, F1 Clienti czy Programów 599XX i FXX. Święto marki to feeria barw i rozdzierających powietrze dźwięków, pełniących z powodzeniem funkcję budzika. Nawet po sześciu godzinach wyczerpującej podróży huk 860-konnego silnika stawia szybciej na nogi niż najintensywniejsze espresso. Oto relacja z dwóch dni spędzonych w świecie Ferrari, który w leniwy wrześniowy weekend odmienił oblicze Austrii.

Pierwsze wrażenie zwala z nóg. Zewsząd słychać odgłosy samochodów, przejeżdżające obok korowody Ferrari powodują mimowolne obroty głowy, a w padoku bezmiar czerwieni gwarantuje szybsze bicie serca. Jednak to co najważniejsze, rozgrywa się na torze. I to nie byle jakim. Red Bull Ring – bo taką sugestywną nazwę posiada – to zmodyfikowany obiekt, będący niegdyś areną zmagań kierowców F1. Ostatnie Grand Prix rozegrano w 2003r. Dzięki interwencji znanego z zamiłowania do sportu Dietricha Mateschitza, właściciela światowego lidera produkcji napojów energetycznych, tor znany wtedy jeszcze jako A-1 Ring nie odszedł w zapomnienie, tylko nadal prężnie działa m.in. jako siedziba wyścigów słynnej serii DTM. Bardzo szybka konfiguracja pozwala pokonywać większość zakrętów na trzecim i czwartym biegu. Poza Monzą, trudno o lepsze miejsce, na którym można naprawdę rozwinąć skrzydła za kierownicą bolidu z Maranello. W gruncie rzeczy mamy do czynienia ze znaną ideą tzw. „track days” robiących furorę na całym świecie. Emozioni in Pista to blok godzinnych sesji kiedy każdy właściciel, posiadając kask, i najlepiej komplet zapasowych opon, może nacieszyć się jazdą, do której te samochody zostały stworzone. Dla bardziej zaawansowanych firma przygotowała serię Ferrari Challenge. Dzieli się ona na dwie podserie – Coppa Shell i Trofeo Pirelli, z własną klasyfikacją i pucharem. Ta pierwsza przeznaczona jest dla nowicjuszy, pragnących poczuć dreszczyk emocji towarzyszący rywalizacji na torze. Jednakże już po kilku chwilach obserwacji widać, że to dla nich nie pierwszyzna. Nikt się nie oszczędza, kierowcy aspirują na następców Schumachera i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Różnica pomiędzy seriami jest praktycznie niezauważalna, choć w Trofeo Pirelli startują zawodnicy mający poważne doświadczenie na torze. Przyznam, że puchar marki jest bardzo widowiskowy i sądząc po komentarzach samych uczestników, doskonale sprawdza się w roli odskoczni od codziennego życia. Podobnie jak F1 Clienti – szansa na spełnienie dziecięcych marzeń. W tej serii spotkamy bolidy Massy, Raikkonen’a czy nawet Bergera prowadzone przez entuzjastów. Nie potrzebne jest ani doświadczenie kartingowe, ani lukratywne kontrakty, czy nawet wybitny talent. Wystarczy książeczka czekowa. W ramach całego pakietu klient otrzymuje serię instruktaży u kierowców testowych Ferrari, stałą obsługę sztabu mechaników i, podobnie jak u profesjonalistów, analizy telemetrii. To ostatnie rejestruje każdy ruch kierowcy i pedałów, bezlitośnie ujawniając gdzie straciliśmy cenne sekundy. Choć startujące samochody mają już lata świetności za sobą, to możecie mi wierzyć na słowo – nie straciły niczego ze swojego wyścigowego czaru. Ta seria jest również gratką dla samych widzów. Nigdzie nie zobaczymy tylu wspaniałych bolidów z różnych lat pędzących po torze obok siebie. Wydarzenie jak nie z tego świata, a raczej z mitycznego Hall of Fame Ferrari.

Ostatnią atrakcją - dla mnie najbardziej ekscytującą - były przejazdy FXX i 599XX. Porażające maszyny. Jeszcze uśpione w garażach pobudzają wyobraźnię swoją ekstremalną aparycją. Żadnych złudzeń - te samochody zostały zbudowane z myślą o torze wyścigowym. Aż dziw bierze, że Ferrari z takim potencjałem nie uczestniczy już w wyścigu Le Mans. Nawet na pierwszy rzut oka widać techniczne know-how umożliwiające zbudowanie konkurencyjnego pojazdu. Powracając do meritum, gdy za pomocą startera dwunastocylindrowe silniki budzą się do życia, wokół wszystko zamiera. Widzowie tworzą gęsty krąg, starając się utrwalić to wydarzenie aparatami fotograficznymi, kamerami, telefonami komórkowymi - wszystkim, co popadnie. Tymczasem sami właściciele z pewną niedbałością zajmują miejsca za kierownicą, by już wkrótce dać popis swoich umiejętności. Na uwagę w szczególności zasługiwał właściciel czarnego FXX, który do niedawna należał do Michaela Schumachera. Na zakrętach pewną ręką trafiał w szczyt, z rzadka wprowadzając samochód w zamaszyste poślizgi, natomiast na prostej bezceremonialnie wyprzedzał wolniejsze egzemplarze, rozwijając słuszne prędkości.

Podsumowując dochodzimy do wniosku, iż Ferrari jest wyjątkowe w swojej branży, oferując klientom tak szeroki wybór wyścigowych bolidów. Ponadto nie pozostawia ich bez opieki, umożliwiając w ramach każdej serii uczestnictwo w kilku rundach rozgrywanych na torach o różnej charakterystyce, zarówno w Europie, Stanach Zjednoczonych jak i pozostałych częściach świata. W ten sposób każdy może poczuć esencję Ferrari, której próżno szukać na normalnych drogach z fotoradarami, dziurami, ograniczeniami prędkości i ruchem ulicznym. Entuzjastom również emocji nie brakuje, widok kilkudziesięciu modeli w tym samym miejscu i czasie sprawia, że czujemy się jak dzieci w sklepie ze słodyczami. Zatem najlepiej cieszyć się chwilą i czerpać z niej jak najwięcej.

Tekst: Maciej Nowak












Zdjęcia: Maciej Nowak










Prawa autorskie  ·  Kontakt  ·  Info  ·  Linki