|
Trochę w cieniu głównych obchodów 60. rocznicy Ferrari w Maranello, odbyła się nie mniej ważna i interesująca cykliczna impreza na słynnym torze Nürburgring – części Sudschleife. W przedostatni weekend czerwca mają tu zwyczaj zbierać się znawcy marki z całej Europy i - co ważniejsze – przyjeżdża wiele pasjonujących modeli z całego przekroju lat. Największym atutem Modena Trackdays jest niezwykle łatwa dostępność do cennych bolidów – goście mają pełen dostęp do boksów, mogąc bez przeszkód dogłębnie badać stojące samochody czy dokumentować na zdjęciach.
Niestety, w tych dniach nad Niemcami dominowała zła pogoda, przez co wiele z oczekiwanych aut się nie zjawiło. Nie przeszkodziło to jednak we wspaniałym celebrowaniu w i tak wspaniałym gronie – na początku na tor wyjechały drogowe Ferrari z obszernego przedziału lat: 250 SWB, GTO, California i jedyny na świecie GTE Drogo (opisy tych modeli wkrótce na stronie), różne Berlinetty Boxer, kreacje Koenig Specials, Challenge Stradale i gościnnie kilka Porsche i De Tomaso. Po nich przyszedł czas na poważniejszebolidy wyścigowe – licznie startujące w latach 70. w Le Mans 312 PB oraz ich następca 512 S przybyły łącznie w aż trzech sztukach, jedyny na świecie 365 GTB/4 NART i aż cztery wspaniałe starsze bolidy – 250 Monza, 365 P i 275 S/340 Fontana Spyder. Stawkę uzupełniły konstrukcje innych marek – uwagę zwracały przede wszystkim Porsche 911 RSR, 917 i 962, Maserati 250F i Barchetta, Bizzarrini 5300 GT Strada dwa Fordy GT40 i Shelby Cobra Daytona. Najszybsze były mimo wszystko McLaren F1 GTR i Maserati MC12 Corsa, które mógły konkurować z bolidami Formuły 1, które doperio miały nastapić.
Niemałym osiągnięciem jest kilka okrążeń choćby jednego bolidu klasy F1 na tor – tutaj, nie licząc bardzo historycznych modeli, były trzy: 312 T2, F93A i F399. Klasyczną erę tej serii reprezentowali 500 F2, wspomniane już Maserati 250F i niezwykle rzadkie włoskie Serenissima – na zdjęciu można rozpoznać go po ciekawym tylnym skrzydle, opasającym silnik.
Oprócz bohaterów toru, obok niego stały dziesiątki „popularniejszych modeli” – wszelkie ośmiocylindrowce, Dino, Berlinetty Boxer, Testarossy, Maranello i 599. Osobliwym gościem był już trochę znany, przedprodukcyjny Enzo - M3, który wyjechał nawet na kilka okrążeń na tor. Wbrew obawom samochód sprawuje się bardzo dobrze i z tablic rejestracyjnych można było wywnioskować, że zmienił właściciela - po Francji przybył do Niemiec.
Drugiego dnia dopisała znacznie lepsza pogoda i mogliśmy obserwować więcej akcji na torze. Historycznym momentem było wykonanie kilku okrążeń przez słynnych kierowców – Jackiego Ickxa na 512 S, który jechał na tym samym egzemplarzu co przed laty na Le Mans wraz z Clayem Regazzonim oraz Brian Redman, lepiej znany z występów pod szyldami Porsche, Alfy Romeo czy Chevrona.
Na koniec odbył się typowy Concours d’Elegance, gdzie przez grono ekspertów wybierane było najładniejsze auto eventu. Zgodnie z przewidywaniami, najwyższe notowania dostały 250 GTO, 330 GT 2+2 i oryginalna Daytona Cabrio.
|