|
Spopularyzowane w ciągu ostatniej dekady aukcje samochodowe stały się najlepiej prosperującym rynkiem handlu klasycznymi automobilami. 17 maja kanadyjski dom RM Auctions we współpracy z Sotheby's po raz trzeci już zorganizował aukcję Leggenda e Passione. Efektem wystawienia na sprzedaż legendarnej Testa Rossy był rekord cenowy na skalę światową, opiewający na 8,2 miliona euro.
Oczywiście rekord ten nie uwzględnia kuluarowych transakcji.
Poświęcona w całości włoskiej marce aukcja pozwoliła przyjrzeć się bliżej historii firmy. W centrum logistycznym Ferrari zgromadzono większość najbardziej liczących się modeli. Eklektyczna kolekcja okraszona była memorabiliami z różnych okresów. Katalog był imponujący, każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Jednakże sama aukcja była flegmatyczna. Kupujący niechętnie wydawali swoje ciężko zarobione pieniądze, a nawet rekordowy samochód zawiódł oczekiwania - spodziewano się wyższej oferty.

Ferrari 500 Superfast s/n 6043 SF
Szczególnie zainteresowanie wzbudziły dwie pozycje na liście. Pierwsza to replika Ferrari 500 F2, stworzona przez Carrozzerię Allegretti z Modeny. Pomniejszona o 1 zabawka jest hołdem złożonym wirtuozowi kierownicy - Alberto Ascariemu i zdobytemu przez niego za kierownicą pełnowymiarowego samochodu tytułowi mistrzowskiemu w 1953r. Przyszłemu właścicielowi, a raczej jego potomkowi, wiele radości dostarczą kolekcjonerskie "smaczki", takie jak pomniejszona kierownica Nardi, panel instrumentów wykonany przez zakład Veglia i nieodłączna czerwień Ferrari. Wszystkie te elementy znajdowały się również w bolidzie włoskiego mistrza. Walka rozegrana pomiędzy dwoma licytatorami zakończyła się na 20.700 euro. Wspaniały prezent na którąkolwiek okazję i idealny środek do wpajania legendy Enzo Ferrariego od najmłodszych lat. Spore emocje wywołało także Ferrari 500 Superfast (6043 SF) pochodzące z kolekcji Edgara Schermerhorna. Lord James E. Hanson, człowiek sukcesu i członek brytyjskiej arystokracji, został zaproszony przez przyjaciela na przejażdżkę Ferrari 400 Superamerica. Ekskluzywny model przypadł Brytyjczykowi do gustu i pośpiesznie zadzwonił do dobrego znajomego - Sergio Scagliettiego. Niestety, ów samochód nie był wówczas dostępny, więc szlachcic złożył zamówienie na następcę - 500 Superfast w maju 1964r. Kiedy lord przybył w uzgodnionym terminie do fabryki celem dokonania odbioru samochodu, został odesłany do domu przez Enzo Ferrariego. Swą decyzję tłumaczył zmianami, które muszą być dokonane m.in. w układzie hamulcowym. Pojazd zarejestrowano dopiero w 1965r. Brytyjczyk posiadał 6043 SF aż do 2000r., kiedy był zmuszony sprzedać swoje cacko, gdyż jeździł nim tylko raz w roku, dla dokonania okresowego przeglądu.

Ferrari 350 CanAm s/n 0858
Nieobytym w historii Ferrari pracownikom domu aukcyjnego sporo problemów przysporzyła historia drugiej gwiazdy. Mowa o Ferrari 350 Can Am, oznaczonym numerem 0858. Pomimo faktu, że posiada on zupełnie inne nadwozie i większy silnik, w katalogu nadal widnieje jako 330 P4, którym, oczywiście, nie jest. Faktem jednak jest, że największe sukcesy odnosił przed rekonfiguracją. W roku 1967 podczas wyścigu Le Mans trzy 330 P4 już po dwóch godzinach wyścigu ostro naciskały na prowadzące dwa Fordy i Chaparrala. Pędzące nocą bolidy osiągały na prostej Mulsanne prędkości przekraczające 300 km/h. Niezawodne, włoskie konstrukcje bezproblemowo utrzymywały stałe tempo. Jednakże do mety dojechały tylko dwa - 0856 oraz 0858, plasując się tuż za zwycięskim Fordem GT40. W tym samym roku, podczas wyścigu w Brands Hatch, Ferrari postanowiło zwiększyć swoje szanse, zmniejszając masę 0858. Rozwiązaniem okazał się demontaż dachu, pozwalający zaoszczędzić 40 kg. Po sezonie nowe ustalenia zarządu nie przewidywały miejsca na klasę prototypów. Stąd wzięła się idea serii Can Am. Za oceanem włoskie konstrukcje miały spore szanse. Desygnowane jako 350 Can Am 0858 i 0860 wystartowały w kilku wyścigach, jednakże nie spełniły wiązanych z nimi oczekiwań. Fakt ten prawdopodobnie jest przyczyną braku zainteresowania podczas minionej aukcji. Licytacja zakończyła się na kwocie 7.25 milionów euro, która plasowała się znacznie poniżej wyceny.

Ferrari 250 Testa Rossa s/n 0714 TR
Bez wątpienia najważniejszym samochodem było Ferrari 250 Testa Rossa, czwarty wyprodukowany egzemplarz, zamówiony przez Piero Drogo. Geneza powstania tego samochodu sięga do 1957, kiedy to CSI (Commissione Sportiva Internationale) postanowiło zwiększyć bezpieczeństwo wyścigów samochodowych po tragedii w Le Mans. Dwa lata wcześniej podczas czerwcowego wyścigu doszło do wypadku z udziałem Austina-Healeya oraz Mercedesa 300 SLR. Zginęli obaj kierowcy, a silnik i odłamki karoserii Mercedesa zabiły 80 widzów. Dwie konstrukcje Ferrari spełniały już wymagania - 315 S i 4-litrowy 335 S. Jednakże inżynierowie Ferrari pracowali już nad kolejnym samochodem, który stał się jednym z najlepszych w historii. Nadwozie Scagliettiego zostało pomalowane w zwycięskie barwy - czarny z czerwonym nosem. Stosunkowo długa licytacja pomiędzy klientem "na sali" i entuzjastą, pozwalającym sobie na kaprys zakupu przez telefon, pozwoliła nabyć samochód niemalże w promocji. Dość powiedzieć, że wycena oscylowała pomiędzy 10-12 milionów euro.

Maserati 250F s/n 2526
Na aukcji pojawiły się trzy konstrukcje "zaprzyjaźnionego" Maserati. Pierwszym był niezwykle rzadki okaz - 250 S. Ten konkretny egzemplarz (2431) posiada pewien mankament. Zarówno silnik, jak i skrzynia biegów są replikami oryginalnych części. Nie sposób się dziwić, że zainteresowanie tym samochodem było bardzo małe, a najwyższa oferta znajdowała się znacznie poniżej wyceny. Także drugie, wyścigowe Maserati - 250 F nie zostało sprzedane. Winą obarcza się zmienioną karoserię. Kiedy Stirling Moss przekraczał linię mety podczas Grand Prix Monako w 1956r. pojazd posiadał nadwozie w konfiguracji z "krótkim nosem", podczas gdy obecnie na podwoziu 2526 zamontowana jest "długonosa" karoseria. Ostatnim pojazdem, broniącym honoru włoskiej firmy, było MC12 Corsa, będącym odpowiednikiem FXX w nomenklaturze Maserati. Kończący serię egzemplarz (12/12) został wyprodukowany w 2008r. i do tej pory był własnością fabryki.

Ferrari 166 Inter Touring s/n 0105 S
Dziwne czasy z punktu widzenia ekonomii, w których przyszło nam żyć, stają się główną przyczyną tak słabych sprzedaży. Praktycznie rzecz ujmując największe gwiazdy pozostały ze swoimi właścicielami. Ferrari 250 GT California SWB, 365 GTS/4 Daytona, 365 GTB/4 Daytona Competizione, 250 GT Lusso Competizione, 250 GT SWB z nadwoziem Bertone oraz najważniejsze - 350 Can Am - nie sprzedały się. Ponadto większość samochodów zmieniła właścicieli po wycofaniu zastrzeżenia, a sami licytatorzy byli bardzo niechętni do kupowania.

Ferrari 365 GTB/4 Daytona s/n 13653
Tekst: Maciej Nowak
|