Home  |  Modele  |  Ludzie  |  Formuła 1  |  FIA GT  |  La Ferrari  |  Forum
Classiche
Fabryka
Fiorano
Galleria Ferrari
Karoserzy
Kolory
Le Mans
Mugello
Numery seryjne
Produkty
Znaczek
24 heures du Mans
Wyścig  |  Wyniki Ferrari  |  Tor

Legendarny 24-godzinny wyścig w Le Mans co roku ściąga rzesze fanów na Circuit de la Sarthe albo przynajmniej przed telewizory. Zastanawiające, że trwający okrągłą dobę wyścig z bardzo mało dynamiczną akcją na torze wywołuje aż tyle emocji. Podobnie jak w wielu innych przypadkach, jest to kwestia bogatej przeszłości. Dziś popularnie znane jest jako Grand Prix Wytrzymałości i nadal rozgrywane po części na zwykłych publicznych drogach.

Idea

Pierwsze 24 heures du Mans odbyło się w 1923 w niewielkiej miejscowości Le Mans w rejonie Sarthe. Wyścig stanowił wspaniałą innowację – przeciwstawiał się dotychczasowej idei wyścigów najszybszych bolidów – tutaj producenci musieli wystawiać konstrukcje najbardziej niezawodne. Nie mniej ważne było oszczędne zużywanie paliwa, bowiem tankowanie w obliczu tak długiego dystansu pochłania duży okres czasu. Z czasem wytworzył się też odrębny kierunek projektowania nadwozi, dyktowany chęcią osiągnięcia dużych prędkości na prostej Mulsanne. Do tej pory większość zespołów używa zupełnie innych konfiguracji na ten tor i Monzę.


Ferrari 250 SWB s/n 1931 w roku 1960

Ograniczenia regulaminowe

Przez większość swojego istnienia wyścig należał do serii World Sportscar Championships i to ona kierowała zasadami panującymi także w tym wyścigu, jednak zważając na wyjątkowy charakter wyścigu jak i naturę toru pozwolono sobie na pewne ustępstwa.

W tej chwili stawka obejmuje 50 samochodów – przez wiele lat było ich 55 –mówi się o planach powrotu do tej ilości. Pomijając ograniczenia techniczne, które zmieniają się dość często, przez cały czas pozostaje aktualna zasada, że każdy samochód musi mieć nie więcej niż dwa miejsca siedzące i tyle samo drzwi.

Klasy

Pod koniec lat 50. pojawił się podział na klasy, wyznaczając kolejne kierunki rozwoju konstrukcji – wytworzyły się z tego grupy bolidów produkcyjnych (klasa GT), które bazują na samochodach dopuszczonych do ruchu i prototypy, które tworzone są z myślą o wyścigach wytrzymałościowych. Zasada ta musiała być z czasem modyfikowana, zważając na fakt, że Enzo Ferrari, podobnie jak i konkurencja (Ford) wynaleźli ciekawą interpretację regulaminu – monstrualne Ferrari 512 czy Fordy GT40 wyposażane były w klakson, teoretyczny bagażnik i kierunkowskazy, co pozwalało na start w najniższej klasie. Przez czas tworzyły się różne oznaczenia klas, obecnie wykorzystywane są zbliżone do oryginału – podstawowe dzielą się w zależności od mocy na GT1 i GT2, prototypy odpowiednio LMP1 i LMP2. Dzięki charakterowi wyścigu zdarzały się sytuacje, że to te słabsze konstrukcje zwyciężały nad bardziej liberalnymi bolidami dzięki lepszej niezawodności.


312 PB w natarciu - główna broń Ferrariego w klasie prototypów

Pomagały w tym przepisy kładące na nią silny nacisk. Jednym z nich był wymóg przejechania pierwszej godziny wyścigu bez wymiany jakichkolwiek płynów oprócz paliwa – w innym przypadku zawodnik był dyskwalifikowany. Inny ciekawy przykład to nakaz wyłączania silnika podczas tankowania – nie tylko zmniejszało to ryzyko powstania pożaru, ale też weryfikowało zdolność wielokrotnego ponownego zapalania motoru. Obowiązującym do dziś przepisem jest zakaz zmiany opon w tym samym momencie co tankowanie (pozwala się tylko na zmianę kierowców w tym czasie), co wytworzyło ciekawe techniki mechaników ograniczania stosunkowo długich postojów.


Le Mans 1972 - klasa prototypów w rozkwicie
(na pierwszym planie Matra-Simca)

Tradycje

Le Mans to także wiele wyjątkowych tradycji. Często wspominane jest machanie francuską flagą na znak startu, czemu towarzyszy też przelot myśliwców rozpuszczających dym w narodowych kolorach. Będąc przy flagach należy wspomnieć też o sędziach na torze, którzy na ostatnim okrążeniu machają wszystkimi flagami, gratulując tym samym zwycięzcom i innym, którzy przetrwali cały dystans. Z czasem zwyczaj ten zapożyczyła Formuła 1, ale odbywa się to już po zakończeniu wyścigu.

Inną tradycją przejętą przez pozostałe wyścigi jest oblewanie szampanem na mecie, zamiast picie go. Pierwszy raz dokonał tego Dan Gurney w 1967, który oblał swojego partnera A.J. Foyt’a wierząc, że we wręczonej butelce znajduje się woda, która go odświeży. Pomysł się mimo wszystko przyjął i jest dziś bardzo powszechnie praktykowany.


Le Mans 1965 - Ferrari P2 s/n 0828 załogi Surtees/Scarfiotti

Data

Pierwszy wyścig odbył się w dniach 26/27 maja 1923 a potem odbywał się już regularnie w czerwcu, za wyjątkiem roku 1956, kiedy był w lipcu i 1968 – we wrześniu. Dwukrotnie Le Mans było anulowane – w 1936 i latach 1940-48. Obecnie regułą jest drugi weekend czerwca, z kwalifikacjami w środę i czwartek i badaniem technicznym w poniedziałki i wtorki. Wszystkie te sesje mają miejsce wieczorem i trwają dwie godziny. Piątek pozostaje tradycyjnie dniem odpoczynku, kiedy kierowcy biorą udział w paradzie na głównej ulicy miasta. Wyścig trwa od 15 w sobotę.

Tydzień wcześniej odbywają się pre-kwalifikacje. Przed laty były rozgrywane na przełomie kwietnia i maja i miały wyłonić najwolniejsze zespoły, które były eliminowane. Od 2000 praktykę tę zarzucono, a sesję zbliżono do daty głównego wyścigu, traktując ją jako treningi.



Plakat reklamujący Le Mans z 1971
(kliknij aby powiększyć)

Od 2001 roku w godzinach porannych w sobotę odbywa się czterogodzinny Le Mans Legend, na którym startują klasyczne bolidy, które niegdyś stawały na starcie tego wyścigu. Można tu spotkać wiele różnych ciekawych klasyków, jak Ferrari P3/4 czy Maserati Birdcage.

Start

Przez wiele lat wyścig zaczynał się słynnym ‘Startem Le Mans’, gdzie samochody stały po jednej stronie jezdni z kierowcami po drugiej. Po machnięciu flagą biegli oni do wozów, odpalając bolidy bez asysty mechaników. W latach 60. stało się to poważnym zagrożeniem - wielu chciało wystartować szybciej kosztem wykonania czynności zapewniających bezpieczeństwo. Kres temu położył sabotaż młodego Ickxa, który spokojnie przespacerował się przez tor, ostrożnie wsiadł do swojej maszyny zakładając pasy bezpieczeństwa i dopiero po upewnieniu się, że wszystko pracuje odpowiednio, ruszył z ogromną stratą za wszystkimi. Okazało się to niezwykle trafną decyzją – z przodu John Woolfe startujący kupionym na własność nowym Porsche 917 zderzył się Willym Mairessem, w wyniku którego pierwszy zginął a drugi wycofał się ze sportu. Obaj nie zdążyli założyć pasów. Belg osiągnął swój cel – już rok później bolidy stały co prawda pod boksami, ale z kierowcami już w środku, by w następnej edycji ewoluować do formy znanej do dziś – z prędkości 90 km/h (tzw. Indianapolis start). Do dziś wykorzystuje się jednak oryginalną formułę w wyścigach motocyklowych.


Ferrari P4 z 1967 s/n 0856 załogi Beurlys/Mairesse
© David Castelhano

Klasyfikacja

Słynną metodą decydowania o zwycięstwie wymyśloną przez organizatorów jest klasyfikowanie po przebytym dystansie. Stwarzało to ciekawe sytuacje, jak w 1966, kiedy zwycięzkie Fordy przejeżdżały jeden za drugim – jednak to ten drugi pokonał większy o osiem metrów dystans, startując z odleglejszej pozycji. Możliwe też było zwycięstwo odpadając w dowolnym momencie doby, pod warunkiem, że najszybszy zawodnik po 24 godzinach przebyłby mniejszy dystans. Obecnie, aby być sklasyfikowanym w wyścigu, trzeba przejechać linię mety o 15 w niedzielę. Na to zawodnicy też znaleźli obejścia – wiedząc, że nie przejadą całych 24 godzin albo po prostu odpuszczając sobie zbędne ryzyko, stawali przed metą albo w boksach na ostatnią część wyścigu, wyjeżdżając na tylko jedno okrążenie. Strategia taka została wykluczona, wymagając przejazd określonego dystansu w czasie ostatniej godziny jak i łącznie pokonanie minimum 70% dystansu zwycięzcy.


Ferrari F40 LM s/n 90001 z roku 1994
© Ph Moriniere

Prawa autorskie  ·  Kontakt  ·  Info  ·  Linki