Scuderia Ferrari wraca do domu w dobrym nastroju, po podwójnym zwycięstwie na tureckim torze. To tu Massa rok temu zdobył swoje pierwsze pole position i jedno z pierwszy zwycięstw, tu też wygrywa teraz na pewno czuje już do tego toru sentyment. Rezultat pozwala Ferrari na pomniejszenie straty do McLarena, dzięki rozczarowującej jeździe Alonso i pechowi Hamiltona, który wyjątkowo skończył GP poza podium na piątej pozycji. Bezproblemowy wyścig o wysokim tempie był Ferrari bardzo potrzebny - do odrobiania strat przy kurczącym się zapasie wyścigów i wprowadzeniu dobrej formy przed domowym pojedynkiem.
Start na tym obiekcie jest ważny jak zawsze, i to już tutaj rzeczy zaczęły się dziać źle dla McLarena - obydwaj kierowcy startujący z mniej przyczepnej strony toru dali się wyprzedzić: Hamilton Raikkonenowi a Alonso obydwóm BMW Sauber. Stajnia z Woking może teraz żałować założenia na start twardych opon, kiedy wszyscy wokół mieli miękkie.
Lewis chciał trzymać się Ferrarich aby nawiązać walkę o zwycięstwo - te nie były wyraźnie szybsze, ale na tyle by powoli acz skutecznie oddalać się od McLarena. Alonso był trzymany przez Heidfelda, którego wyprzedził dopiero podczas pierwszych tankowań, kiedy pierwsza trójka była już poza zasięgiem wzroku.
Wyścig należał do Ferrari, a obydwa bolidy zdawały się być w bardzo zbliżonej formie - okazyjnie Raikkonen bardzo przybliżał się do bolidu Massy, szczególnie przy wyprzedzaniu maruderów. Prowadzący Brazylijczyk tylko raz dał upust swoim emocjom, blokując koła na zakręcie 12. - na szczęście dla niego bez konsekwencji. Później Fin wyraźnie odpadł - na ponad 6 sekund, jednak na koniec zaczął kręcić czasy o jedną sekundę lepsze na okrążeniu od Massy - jakby chciał dać znak zespołowi, jak szybki mógł być gdyby nie ten Brazylijczyk przed nim. Kierowcy Ferrari po raz trzeci pod rząd zamienili się miejscami w klasyfikacji - Kimi musi teraz sobie pluć w brodę po popełnieniu błędu w trzecim bloku kwalifikacji, co odebrało mu szansę na pole position.
Krytyczny moment tego Grand Prix dla McLarena nadszedł na 42. okrążeniu, kiedy rozwarstwiła się opona Hamiltona jadącego na trzeciej pozycji na dojeździe do dziewiątego zakrętu. Zmuszony był zjechać do boksu z łopoczącą oponą, która uszkodziła jeden element aerodynamiczny przedniego skrzydła - ale nie na tyle duży, by je zmieniać. Ron Dennis twierdził, że Hamilton miał paliwa więcej na pięć okrążeń od kierowców Ferrari, mógł się więc wyraźnie zbliżyć podczas ostatniej serii tankowań ale nie było nam dane się o tym przekonać. Szczęście w nieszczęściu, zdołał wyjechać na stosunkowo dobrej piątej pozycji, którą utrzymał do końca - mimo silnych nacisków Kovalainena.
Poza wymienionym wyżej Finem równie dobrze radzili sobie Nico Rosberg i Jenson Button. Heikki zajął dobre szóste miejsce, korzystając z dobrej taktyki - przedłużył pierwszy zjazd do boksów, dzięki czemu awansował o kilka miejsc. Szkoda, że z własną spudłowali inżynierowie Kubicy, który na mecie zameldował się także za Nico Rosbergiem, który dał dwa punkty Williamsowi. Startujący z ostatniego rzędu Button ostatecznie zajął trzynastą pozycję, utrzymując przez cały wyścig szybkie tempo, kilkukrotnie wyprzedzając i finiszując na pół minuty przed swoim teammate'em.
Przed wyścigiem każdy rzecznik Scuderii mówił, że do końca sezonu muszą zdobywać same podwójne zwycięstwa - w Turcji plan wykonany. Żaden tifosi nie wyobraża sobie, że na Monzy mogłoby być inaczej.
Temperatura powietrza: 35 : 36°C
Temperatura nawierzchni: 48°C
bez chmur