Notice: Undefined index: SERVER_PORT in /home2/rossapl1/public_html/rotator/libraries/lib-view-main.inc.php on line 231
Home  |  Modele  |  Ludzie  |  Formuła 1  |  FIA GT  |  La Ferrari  |  Forum
Australia
Malezja
Bahrajn
Hiszpania
Monako
Kanada
USA
Francja
Wielka Brytania
Europa
Węgry
Turcja
Włochy
Belgia
Japonia
Chiny
Brazylia
Grand Prix Chin Shanghai International Circuit
Raport  |  Tor  |  Info  |  Wyniki  |  Zdjęcia

Treningi · Kwalifikacje

Kimi Raikkonen utrzymał swoje nikłe szanse na zdobycie pierwszego tytułu mistrzowskiego po zdobyciu swojego piątego zwycięstwa w tym sezonie i dwusetnego w historii Scuderii Ferrari. Wszystko wskazywało na wygraną Hamiltona, która przesądziłaby już o jego tytule mistrzowskim, lecz los zdecydował tym razem zagrać na korzyść Ferrari – lepiej późno niż wcale. Lewisa dopadł rzadki przypadek nie ukończenia wyścigu, co oznacza, że jego najpowaźniejsi rywale – Raikkonen i Alonso – nadal mają go w punktowym zasięgu w walce o tytuł mistrzowski, której wielki finał rozegra się za dwa tygodnie w Sao Paulo.

Prognozy przelotnych opadów spełniły się od początku wyścigu – start odbył się na mokrej nawierzchni. Choć sytuacja nie przedstawiała się aż tak malowniczo jak tydzień temu w Japonii, woda na torze nadal sprawiała pewne trudności kierowcom na oponach typu Intermediate. Od samej linii startu wszystko szło idealnie po myśli Hamiltona – bez problemu się oddalił i pokonał pierwszą sekwencję wiraży przed Raikkonenem. Alonso też miał dobry start i po zewnętrznej chciał wyprzedzić jadącego na trzeciej pozycji Massę – nawet mu się to udało, ale trasa toru stawiała Brazylijczyka w uprzywilejowanej pozycji i ten wrócił przed Hiszpana. Póki co wszystko jak najlepiej dla Lewisa.

Aż do pierwszych tankowań nie byliśmy świadkami żadnej akcji wśród pierwszych czterech kierowców – operatorzy relacji TV skupiali się na pojedynkach w środku stawki. Nie sposób wymienić wszystkich otarć kół i manewrów wyprzedzania, należy za to z uznaniem wymienić rajd Liuzziego, Fisichelli a nawet Schumachera, który dzielnie odbudowywał się po obrocie na pierwszym okrążeniu. Nie było to nawet nic zaskakującego – Ralf ma tendencje do niszczenia dorobku pracy piątku i soboty na pierwszym okrążeniu wyścigu, wymienić można chociażby GP USA. Swoją dobrą część wyścigu skończył kolejnym obrotem, po typowej dla niego zbyt optymistycznej próbie wyprzedzenia kolejnego zawodnika.

Zgodnie z przewidywaniami, Hamilton miał najmniej paliwa i zjechał jako pierwszy. Wziął na pokład świeże paliwo ale nie zmienił opon w nadziei, że wygładzone intermediaty będą miały przewagę na dosychającym asfalcie. Kiedy wyjechał spowrotem był nadal pierwszy ale już tylko chwilę przed Raikkonenem, który w międzyczasie wykonał serię porażająco szybkich okrążeń. W tym samym czasie Alonso wreszcie zdołał dobrać się do Massy, choć ten zjechał w tym momencie do boksów. Mimo wszystko wyglądało na to, że Fernando przegrał tą bitwę w wojnie o tytuł mistrzowski. Ale środkowa seria postojów zaważyła być może o losach nie tylko bitwy, ale i całej wojny...

Hamilton prowadził komfortowo, kiedy Raikkonen zaczął się nagle brutalnie wgryzać w jego pokaźną przewagę. Tor wysechł już prawie zupełnie (niektórzy kierowcy jak Wurz czy Button założyli już twardą mieszankę na suchą nawierzchnię) i grał na niekorzyść poprzecznie bieżnikowanych opon. Przelotny deszcz tchnął nową nadzieję w kierowców na dogorywających intermediatach i chwile grozy tym na slickach – doprowadził do prawie równoczesnej eliminacji Schumachera i Sutila na ostatnim zakręcie, podczas gdy za prostą startową pobocze zwiedził Rosberg po skomasowanym ataku Renault – kierowcy francuskiego teamu wyprzedzili go jednocześnie z obydwu stron.

Ale deszcz ustał a Hamilton nie zwalniał (niedoświadczenie? arogancja?), przez co jego opony były już w zupełnych strzępach – prawa tylna w kilku miejscach była dosłownie pozbawiona gumy. Raikkonen bez problemów wyprzedził Lewisa, a ten mógł tylko z podwiniętym ogonem spieszyć ku boksom, oczywiście okrążenie lub dwa za późno. Tu miał miejsce największy dramat – w wolnym dojeździe do boksów Hamilton popełnił finalny błąd, przez co zakopał się w piasku kilkadziesiąt centymetrów od asfaltu. Niewątpliwie była to jedna z najmniejszych prędkości wyeliminowania bolidu z wyścigu, ale efekt był taki sam jak przy 300 km/h – „game over”.

To postawiło Raikkonena na klarownej pozycji do zdobycia kolejnej wygranej – wtedy nastąpił dogodny moment do zmiany opon na suchą nawierzchnię, przez co Alonso nie był już w stanie dorównać mu tempa. Za nimi kontynuowała się świetna walka pomiędzy kierowcami takimi jak: Kubica, Kovalainen, Webber, Coulthard, Fisichella, którzy bardziej walczyli o pieniądze z punktów dla zespołu niż własnej klasyfikacji. Ze zdenerwowania się Webbera, który groził swojemu koledze z zespołu Coulthardowi za nieodpowiedzialne zachowanie, skorzystał Kovalainen, który przy momencie nieuwagi wskoczył przed zirytowanego Australijczyka. Najwięcej uznania należy się jednak Tonio Liuzziemu (z 11. pozycji startowej na szóstą na mecie), Buttonowi (5 miejsce wyciśnięte z 10. startowego) i przede wszystkim Sebastianowi Vettelowi. Oczyszczony z zarzutów młodzieniec udowodnił, że forma w Japonii to nie jednostkowy przypadek – startując z 17. pozycji wykazał się równą i efektywną jazdą, genialnym wyprzedzaniem i bardzo udaną startegią Toro Rosso (być może tu wspomogło ich szczęście). Dało to w sumie czwarte miejsce Niemca i szóste jego włoskiego kolegi z zespołu, co stanowi największy zastrzyk punktowy w jednym wyścigu w historii całego zespołu (Minardi i wyeluwanej z niej obecnej Scuderii). Po płaczu w garażu zaledwie siedem dni wcześniej Sebastian cieszył się jakby wygrał ten wyścig, przy czym wtórowała mu cała załoga. Miał w tym swój udział także pech Kubicy – Polak jechał bardzo dobrze i miał szansę osiągnąć sukces Vettela, ale awaria hydrauliki brutalnie pozbawiła go szans na dobry występ około 1/3 dystansu przed końcem.

Ostatecznie, gloria idzie do Raikkonena, który bezbłędną jazdą zdołał zmniejszyć przewagę do Hamiltona do trzech punktów, a do Alonso do trzech. Fernando też ma jednak powody do zadowolenia – po sobotnim incydencie zniszczenia punktu noclegowego spowodowanym irytacją po kwalifikacjach, jedzie na Interlagos z realną szansą zdobycia trzeciego tytułu z rzędu. Pasjonująca walka pomiędzy trzema kierowcami rozegra się na ekscytującym Interlagos, pełnym krętych szybkich łuków i wybojów. Miejmy nadzieję, że będzie padać!

Temperatura powietrza: 28 °C
Temperatura nawierzchni: 28 °C
deszcz

Prawa autorskie  ·  Kontakt  ·  Info  ·  Linki